wtorek, 31 marca 2015

O słabej tarczycy, Hashimoto i cukrzycy - rozmowa z dr Izabellą Wentz


Dzięki uprzejmości dr Izabelli Wentz - autorki książki "Zapalenie Tarczycy Hashimoto"przedstawiam Wam tłumaczenie wywiadu na temat relacji TARCZYCA - CUKRZYCA, udzielonego przez dr Wentz podczas The Diabetes Summit 2015.

PROWADZĄCY: Wiele osób wciąż nie zdaje sobie sprawy z tego, jak silna jest relacja między zaburzeniami pracy tarczycy i obydwoma typami cukrzycy...

DR WENTZ: Tak. Wiemy, że choroby tarczycy są obecnie bardzo powszechne. Przyjmuje się, że dotykają od 10 do 20% całej populacji (w zależności od badań, na które patrzymy). Niestety wśród pacjentów, którzy mają zdiagnozowaną cukrzycę, ryzyko zachorowania na chorobę tarczycy wzrasta prawie dwukrotnie. Co więcej, około 30% pacjentów z cukrzycą typu 1 ma także autoimmunologiczną chorobę tarczycy. Warto o tym pamiętać.
To działa w dwie strony, ponieważ osoby z Hashimoto i chorobami tarczycy są w grupie ryzyka zachorowań na cukrzycę lub zaburzeń poziomu glikemii (glikemia - stężenie glukozy we krwi - SON).
Badania w Polsce pokazały, że ponad 50% ludności miało albo cukrzycę albo upośledzoną tolerancję glukozy.

PROWADZĄCY: To niesamowite. Wiele osób zmagających się z chorobami tarczycy ma więc zaburzenia poziomu cukru we krwi i odwrotnie. Czy mogłabyś opowiedzieć o związku cukrzycy typu 1 z Hashimoto? Czy myślisz, że te dwie choroby mogą mieć podobne źródło? Dlaczego Twoim zdaniem jest tak wielu pacjentów, u których występują jednocześnie?

DR WENTZ: Oczywiście. Cukrzyca typu 1 i Hashimoto to choroby autoimmunologiczne. Badania pokazują, że jeśli masz jedną chorobę autoimmunologiczną, możesz zachorować na kolejną, dlatego niektóre potencjalne przyczyny źródłowe będą takie same. To, jaki typ choroby autoimmunologicznej rozwinie się u danej osoby, zależy od jej genów oraz tzw. wyzwalaczy, które pojawią się w jej otoczeniu. Niektórzy ludzie mają skłonności genetyczne w stronę cukrzycy, inni w stronę reumatoidalnego zapalenia stawów lub Hashimoto...
Choroba autoimmunologiczna jest często porównywana do stołka o trzech nogach, ponieważ potrzebuje trzech rzeczy, by zaistnieć i postępować. Pierwszą z nich są geny. Musisz mieć odpowiednie geny odpowiedzialne za rozwój choroby autoimmunologicznej. Drugą rzeczą są środowiskowe czynniki wyzwalające. To może być jakaś infekcja, toksyny, stres, niedobory składników odżywczych itd. Trzecią nogą, która sprawia, że stołek może stać, jest zwiększona przepuszczalność jelitowa, czyli tzw. Nieszczelne jelito, przez które przedostają się cząstki uruchamiające odpowiedź immunologiczną. Zgodnie z najnowszymi badaniami, współistnienie tych trzech elementów warunkuje powstanie każdej choroby autoimmunologicznej, czy to będzie cukrzyca typu 1 czy Hashimoto. 
Podczas swojej pracy z pacjentami z Hashimoto zauważyłam, że zwykle występuje u nich kombinacja niedoborów składników odżywczych, nietolerancji pokarmowych oraz zaburzeń ... [słowo nie do rozpoznania z przyczyn technicznych]. Najczęściej mają stany zapalne i zwiększoną przepuszczalność jelitową. Dlatego zawsze przyglądam się właśnie tym sferom i analizuję, które z wyzwalaczy można wyeliminować i ułatwić chorym osiągnięcie stanu remisji.

PROWADZĄCY: Czy uważasz, że osoby z cukrzycą typu 1 mogą sobie pomóc w podobny sposób i np. chronić komórki beta (komórki produkujące insulinę w trzustce - SON), jeśli wychwycą chorobę wystarczająco wcześnie albo przynajmniej sprawniej regulować poziom cukru we krwi, by zminimalizować jego skoki? A może w niektórych przypadkach np. cukrzycy typu LADA (ang. Latent Autoimmune Diabetes in Adults, czyli utajona cukrzyca autoimmunologiczna u dorosłych - SON) udałoby się uniknąć lub ograniczyć zniszczenie, gdyby pacjenci postępowali zgodnie z podobnymi zaleceniami? 

DR WENTZ: Jestem pewna, że tak. Podobnie jest w przypadku innych chorób autoimmunologicznych - jeśli wyeliminujesz wyzwalacze, możesz powstrzymać ich rozwój. Oczywiście, jeśli tarczyca lub inny narząd został już niemal zniszczony, bardzo trudno ten proces odwrócić, ale zdecydowanie można spowolnić lub zatrzymać progresję choroby.
Ja pracuję z pacjentami z Hashimoto i wielokrotnie pomogłam im osiągnąć stan remisji także w innych chorobach towarzyszących, właśnie dlatego, że te przyczyny pierwotne lub wyzwalacze prowokujące system odpornościowy do ataku są podobne w większości chorób z autoagresji, nie tylko w przypadku tarczycy czy trzustki.

PROWADZĄCY: Hashimoto jest uważane za najczęstszą przyczynę niedoczynności tarczycy. Wiele osób z cukrzycą typu 1 lub 2 ma różnego typu problemy z pracą tarczycy, która najczęściej niedomaga, jeśli chodzi o produkcję hormonów. Obserwujemy, że ludzie z zaburzeniami poziomu cukru zwykle mają niski poziom hormonu T3. Jak często występuje niedoczynność tarczycy spowodowana Hashimoto, a jak często ta, która nie ma podłoża autoimmunologicznego? 

DR WENTZ: Pierwotną przyczyną złej pracy tarczycy lub niedoczynności na całym świecie są niedobory jodu. Ale w Stanach Zjednoczonych, Europie i w każdym kraju, który dodaje jod do soli, rzeczywiście to Hashimoto jest głównym winowajcą. W zależności od badań, na które patrzymy, około 90-97% pacjentów z niedoczynnością tarczycy ma również Hashimoto. I kiedy opowiadam ludziom o swojej pracy, o Hashimoto, czasem słyszę 'O, to taka rzadka choroba, brzmi bardzo egzotycznie'. A później, w trakcie rozmowy okazuje się, że ci sami ludzie lub ich bliscy od dawna przyjmują leki na tarczycę, tylko nikt im nie powiedział, ze to właśnie Hashimoto mogło osłabić jej pracę. Lekarze często diagnozują niedoczynność nie mówiąc pacjentom o potencjalnych przyczynach. Dlatego namawiam wszystkich, by domagali się zbadania poziomu przeciwciał przeciwtarczycowych.

PROWADZĄCY: No tak, na studiach uczono mnie o Hashimoto w pakiecie z innymi schorzeniami endokrynologicznymi, takimi jak zespół Cushinga czy choroba Addisona itp., ale nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek wspominano, jak bardzo powszechny jest ten typ zapalenia tarczycy. 
Proszę przypomnij nam, jakie badania powinny być wykonane u każdego, kto podejrzewa u siebie słabą pracę tarczycy lub Hashimoto.

DR WENTZ: Zanim przejdę do samych badań, chciałabym wspomnieć o swoich doświadczeniach edukacyjnych. Otóż, na studiach farmaceutycznych, w jednym z podręczników, mieliśmy obrazek kobiety przeciętej na pół, która po jednej stronie miała opuchniętą twarz i była określona jako zapominalska, po drugiej zaś, jako pobudzona i tracącą na wadze. I to właściwie było wszystko, czego uczyliśmy się o różnicach między niedoczynnością a nadczynnością tarczycy. I tak naprawdę, nie interesowałam się tym specjalnie, dopóki sama nie zostałam zdiagnozowana. A kiedy to się stało, kiedy usłyszałam, że mam niedoczynność tarczycy, doświadczałam jednocześnie objawów z obu stron akademickiej ilustracji. Byłam naprawdę bardzo zmęczona, wypadały mi włosy, ale czułam także niepokój i częste kołatanie serca. 

Takim klasycznym objawem niedoczynności jest •nietolerancja zimna. Więc jeśli jesteś kobietą, która zakłada w pracy dodatkowy sweter, podczas gdy koledzy siedzą w koszulkach z krótkimi rękawami, to może być znak. Jeśli zaczynasz •tracić włosy, zwłaszcza z zewnętrznej części brwi, to może być drugi znak. Oczywiście chorzy najczęściej skarżą się na •zmęczenie. Niejednokrotnie są wycieńczeni i pozbawieni jakiejkolwiek motywacji do działania. Wiele razy miałam do czynienia z kobietami bardzo dotąd ambitnymi, aktywnymi, fizycznie i zawodowo, które nagle mówiły 'Nic nie jest w stanie wyciągnąć mnie z łóżka i zmusić do pójścia na jogę' lub 'Nie mam siły iść jutro do pracy'. Kolejnym bardzo ważnym problemem, zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet, jest •tycie lub niemożność utraty wagi. Także •libido - niedoczynność może fatalnie wpływać na popęd seksualny i •płodność. To niezmiernie smutny objaw. Uważam, że wszystkie kobiety w wieku rozrodczym powinny być badane pod kątem Hashimoto/niedoczynności, ponieważ jeśli tarczyca nie funkcjonuje dobrze, są narażone na poronienia lub w ogóle nie mogą zajść w ciążę. 

No i •problemy psychologiczne... Przy szalejących hormonach tarczycowych chorzy często czują, jakby mieli zwariować. Można być przygnębionym, przestraszonym, wpaść w depresję lub nerwicę lękową. Widziałam wiele osób, które miały zdiagnozowane psychozy, choroby dwubiegunowe, a nawet schizofrenię, tylko dlatego, że ich system odpornościowy zaatakował tarczycę. W początkowej fazie ataku, całe ładunki hormonów tarczycowych zostają wystrzelone do krwiobiegu. Ten nagły wyrzut wywołuje chwilowe pobudzenie i nadaktywność. A kiedy ustąpi, pacjent staje się powolny i przytłumiony. Dla zwykłego lekarza może to wyglądać jak zaburzenia afektywne dwubiegunowe. 

Skoro już wymieniłam te objawy Hahsimoto, chciałabym zaznaczyć, że wszystkie nietypowe zachowania psychiczne są w 100% odwracalne. Najważniejsze jest uświadomienie sobie, że to może być właśnie ta choroba, a nie inna. Dlatego jeśli u kogoś występują jakiekolwiek zaburzenia emocjonalne, depresja, lęki, wahania nastroju, powinien mieć wykonane wszystkie badania tarczycowe. 

Jeśli chodzi o moją historię, byłam nieustannie zmęczona przez 9-10 lat, chociaż spałam po 10-14 godzin każdej nocy. Odwiedziłam wielu lekarzy, którzy mówili 'Zbadaliśmy Panią pod kątem anemii. Zbadaliśmy Pani tarczycę. Wszystko jest w normie. Wszystko jest w porządku. Może powinna Pani pójść do psychiatry, pobrać jakieś antydepresanty, bo najwyraźniej coś jest z Panią nie tak, skoro jest Pani ciągle zmęczona, a my nie możemy znaleźć konkretnej przyczyny'.

Problemem było to, że badali tylko moje TSH...

TSH to podstawowe badanie przy problemach z tarczycą. Jego dobrą stroną jest to, że gdy miano hormonu jest NAPRAWDĘ podwyższone, z całą pewnością mamy do czynienia z niedoczynnością. Niestety, w większości przypadków, TSH nie pozwoli nam wykryć Hashimoto we wczesnej fazie. Poza tym, lekarze przywykli do używania starych norm referencyjnych. 
W czasie, gdy poddawałam się pierwszym badaniom, górną granicą normy bywało nawet 10. A moje TSH wynosiło 4.5. Miałam 25 lat i podobno byłam wspaniale "normalna"... Tyle tylko, że musiałam spać po 12 godzin każdej nocy. 
Obecnie naukowcy uważają, że TSH nie powinno być wyższe niż 2.5. Ale większość pacjentów, czuje się najlepiej przy TSH w granicach 0.5-2.00. Niektórzy lekarze mówią nawet, że okolice 1.00 to wynik optymalny.
Kiedy miałam TSH na poziomie 4.5 moje włosy wypadały garściami, byłam niespokojna, ciągle śpiąca, zmęczona, całkowicie straciłam motywację do działania. A kiedy TSH spadło do 1.00, nagle stałam się radosna, szczęśliwa, towarzyska, moje włosy zaczęły odrastać i zaczęłam się wysypiać w ciągu 8-10 godzin, a nie jak dotąd 10-14. 
Tak więc mamy TSH. To trzeba zrobić na pewno.

Ale inne bardzo ważne badania to przeciwciała przeciwtarczycowe: przeciw peroksydazie tarczycowej (a-TPO) oraz przeciw tyreoglobulinie (a-TG). To właśnie one najczęściej potwierdzają, czy ktoś ma Hashimoto, czy też nie. Co ciekawe, miana przeciwciał mogą być znacznie podwyższone nawet 5-10 lat wcześniej, zanim pojawią się niepokojące wyniki TSH. I właśnie za to je uwielbiam, bo pozwalają wykryć Hashimoto, zanim choroba podwyższy TSH i zacznie niszczyć tarczycę, dzięki czemu możemy działać wcześniej i zminimalizować jej agresję. 
Kolejnymi bardzo ważnymi badaniami są wolne T3 (fT3) i wolne T4 (fT4). U niektórych pacjentów, na skutek pewnych zaburzeń komunikacyjnych na osi przysadka mózgowa-tarczyca, TSH może być naprawdę 'normalne', mimo iż nie mają oni odpowiedniej ilości hormonów tarczycowych we krwi. I właśnie wartości fT3 i fT4 pomagają to określić. 
Ostatnim badaniem, które moim zdaniem, każdy powinien mieć wykonane przynajmniej raz w życiu, jest USG tarczycy. Raporty naukowe pokazują, że 80-90% pacjentów z Hashimoto ma podwyższone miana przeciwciał, ale są też chorzy, u których z jakiegoś powodu ilość przeciwciał wcale się nie zwiększa. I właśnie w takich przypadkach to USG jest ostatecznym potwierdzeniem procesu chorobowego. 
Podsumowując, mamy 6 najważniejszych badań w diagnostyce Hashimoto: TSH, a-TPO, a-TG, fT3, fT4 i USG.

PROWADZĄCY: Chciałbym zapytać o kilka szczegółów odnośnie tych badań. Po pierwsze, jak jest z normami przeciwciał przeciwtarczycowych? Ponieważ kontrolowaliśmy pod tym kątem wielu pacjentów i jedni mieli przeciwciała w normie, inni nieco powyżej, ale wszyscy je mieli. I nagle pojawiał się chory z mianem ponad 3000. Niektóre laboratoria nawet nie mierzą dokładnie powyżej pewnych wartości. Jak w takim razie, zorientować się, kiedy mamy do czynienia z poważnym problemem, a kiedy nie? Czy ilość przeciwciał ma tak naprawdę znaczenie? Czy te liczby wiążą się w jakiś sposób z nasileniem symptomów? Jak ocenić, czy rozpocząć już leczenie czy też nie? 

DR WENTZ: Powiedziałabym, że są pewne teorie mówiące o tym, że przeciwciała przeciwtarczycowe mają jakieś znaczenie fizjologiczne i ludzie powinni ich trochę mieć. Jednak kiedy miano przekroczy 35, większość lekarzy uważa, że to już zbyt dużo. I taka jest zwykle granica normy, choć to też zależy od laboratorium.
Dlatego za każdym razem, gdy widzę przeciwciała o wartości większej niż 35, zaczynam myśleć o ich obniżeniu. Zwykle, nie zastanawiam się nawet, gdy ich miano jest większe niż 100. Zasadniczo, im wyższe miano przeciwciał, tym większe ryzyko, że niedoczynność pojawi się w ciągu roku do pięciu lat. 

Mamy narzędzie zwane punktacją THEA według metody amsterdamskiej, które na podstawie kilku parametrów - takich jak liczba chorych w rodzinie, poziom TSH, miano przeciwciał - pozwala określić prawdopodobieństwo rozwinięcia się niedoczynności tarczycy u danej osoby (na stronie dr Wentz: http://www.tarczycahashimoto.pl/…/najlepsze-testy-w-hashimo… - SON).
Upraszczając, można powiedzieć, że im więcej mamy przeciwciał, tym bardziej agresywny jest atak na tarczycę.

PROWADZĄCY: Oczywiście. Nie wiem, jakie jest obecnie stanowisko medycyny konwencjonalnej, ale z perspektywy funkcjonalnej, to wydaje się bardzo sensowne. 

Myślę też o innej sprawie. Pacjenci bardzo często przychodzą do mnie i opowiadają, że ich lekarze zwykli mawiać, że leczenie tarczycy jest proste, że wystarczy łykać hormony syntetyczne i wszystko będzie dobrze. Miałem nawet chorych z łagodnymi guzkami, którym lekarze mówili 'Usuniemy tarczycę i podamy Panu/Pani Synthroid (odpowiednik Euthyroxu/Letroxu, zawierający syntetyczne T4 - SON)', jakby to nie był żaden problem. Mnie wydaje się, że największym wyzwaniem dla lekarza powinno być takie zarządzanie hormonami, by pacjent czuł się, jak najlepiej. Dążenie do odpowiedniej równowagi T4, T3 i przeciwciał, bez nadmiernego podwyższania żadnego z hormonów. Co o tym myślisz?

DR WENTZ: Kiedy byłam na studiach farmaceutycznych, mieliśmy jeden krótki wykład na temat chorób tarczycy, podczas którego jako najlepszy i najwygodniejszy lek wymieniano lewotyroksynę. 'Dasz pacjentowi i do widzenia, do domu'. Niestety, takie właśnie jest zazwyczaj konwencjonalne podejście do tematu. 

Oczywiście, jako farmaceuta, jako osoba, która sama ma Hashimoto i pracuje z pacjentami z Hashimoto - mogę potwierdzić, że Synthroid rzeczywiście w wielu przypadkach działa dość dobrze. Niektóre osoby przyjmują ten lek i czują się świetnie, zmniejsza się atak na tarczycę, bo staje się ona mniej zauważalna dla systemu immunologicznego i znaczna część objawów choroby znika.
Być może będę teraz stronnicza, ale niestety większość moich pacjentów takiego doświadczenia nie ma. Głównie dlatego, że niektóre osoby nie są w stanie prawidłowo przekształcać Synthroidu. Aktywnym składnikiem leku jest syntetyczne T4. W farmakologii nazywamy to 'prolekiem', ponieważ musi on zostać w organizmie przekonwertowany do hormonu bardziej aktywnego biologicznie - T3. I nie u każdego ten proces przebiega poprawnie i skutecznie...

Dlatego tak często widzimy pacjentów, którzy przyjmują lewotyroksynę, a ich włosy nadal wypadają, senność nie daje im spokoju i wciąż nie mogą schudnąć. Takim osobom powinny być zaproponowane alternatywy, np. NDT (naturalny ekstrakt z tarczycy - SON) lub lek łączony, zawierający zarówno T4, jak i T3, po którym pacjent może od razu poczuć się lepiej. 

Widziałam naprawdę nieprawdopodobne metamorfozy chorych, którym zmieniono lek. Takie łączone leki były stosowane już dawniej, ale popadły w niełaskę. Kiedy je odkryto, bardziej zwracano uwagę na zawartość jodu, niż tyroksyny, przez co porcje hormonów w leku były dość nierówne - po jednej dawce pojawiała się nadczynność, po innej niedoczynność. Oczywiście, taka sytuacja nie może mieć teraz miejsca - współczesne leki są bardzo stabilne jeśli chodzi o skład hormonów. Także, przyjmowanie preparatów naturalnych, takich jak Armour lub WP Thyroid lub leków łączonych (T4 i T3) może być naprawdę zbawienne dla wielu osób.
Innym negatywnym aspektem konwencjonalnego podejścia jest to, że wielu pacjentów po prostu słyszy, że ma leniwą tarczycę, a przy tym trzeba jedynie przyjmować leki. I ludzie są tak powierzchownie "leczeni" przez rok, pięć, dziesięć, a nawet dwadzieścia lat, po czym okazuje się, że rozwinęła się u nich jakaś inna choroba autoimmunologiczna, np. toczeń lub reumatoidalne zapalenie stawów, tylko dlatego, że ktoś kiedyś zignorował prawdziwą diagnozę i nie poinformował, że mają Hashimoto. 
Konwencjonalna medycyna mówi zwykle: "OK, masz z tym problem, tutaj jest lekarstwo, które sprawi, że poczujesz się lepiej. Do widzenia", ale prawda jest taka, że leki - owszem, bardzo ważne dla ludzi ze słabo pracującą tarczycą - jedynie maskują symptomy trwającego gdzieś w tle ataku na ten gruczoł. 
Myślę, że to także jest jednym z powodów, dla których wielu lekarzy nie zleca badań na Hashimoto, ponieważ kiedy chory dowiaduje się, że jego własny organizm atakuje tarczycę, zadaje pytanie: jak mogę to zatrzymać? A medycyna konwencjonalna nie zna odpowiedzi. Ja właśnie tak zareagowałam, gdy usłyszałam własną diagnozę. I od tamtej pory, znalezienie odpowiedzi na to pytanie stało się głównym celem mojej pracy. Jak powstrzymać swoje ciało przed autodestrukcją? Jak naprawić zniszczenia? Czy można zawrócić proces chorobowy?

PROWADZĄCY: Porozmawiajmy, proszę o tym, jak można powstrzymać atak na tarczycę? Jak kontrolować chorobę autoimmunologiczną? I jaki jest Twoim zdaniem, najlepszy sposób na zrównoważenie hormonów tarczycy, poza oczywiście lekami hormonalnymi?

DR WENTZ: Jednym z największych wyzwalaczy choroby autoimmunologicznej - i w zasadzie każdej choroby, która przyjdzie nam do głowy - jest stres. Dlatego wszystkim pacjentom z Hashimoto zalecam, by za wszelką cenę próbowali zredukować stres w swoim życiu. Postarajmy się ograniczyć jak najwięcej czynników wywołujących niepotrzebne napięcie nerwowe. Pracujmy nad sobą. Czasami stres, który bierzemy na siebie jako własny, to zupełnie niepotrzebne obciążanie się dramatami innych ludzi. Nauczmy się wychwytywać takie zbędne sytuacje. Na przykład, kiedy jedziemy samochodem, ktoś zajeżdża nam drogę i zaczynamy się złościć. Hormony stresu od razu szybują w górę. Starajmy się myśleć pozytywnie, prowadzić dzienniczek wdzięczności, zacznijmy medytować, ćwiczyć jogę, biegać, cokolwiek, by zacząć zarządzać stresem, bo on w niczym nam nie pomaga.
Samo panowanie nad stresem to dla większości chorych zbyt mało, by całkowicie zawrócić chorobę autoimmunologiczną, ale są tacy, którym to wystarczyło. Dlatego tak ważna jest moc pozytywnego nastawienia i dobrych myśli. Warto zacząć odkrywać w sobie wdzięczność za to, gdzie jesteśmy, kim jesteśmy i kogo mamy obok w swoim życiu. 
Innym źródłem stresu, o którym mało kto w ogóle myśli w takich kategoriach, jest pożywienie. Przyjrzenie się własnej diecie jest jedną z pierwszych rzeczy, które zalecam osobom z Hashimoto. Utrzymywanie stabilnego poziomu cukru we krwi to bardzo, bardzo ważny element zdrowienia. Wiele z moich objawów, takich jak niepokój, lęki, wypadanie włosów, kołatanie serca, wyciszało się po ustabilizowaniu cukru we krwi. To naprawdę niesamowite, jak silne jest oddziaływanie wahań poziomu glukozy na pobudzenie przeciwciał przeciwtarczycowych.
Dlatego często zachęcam do przygotowania sobie na śniadanie zielonego koktajlu, który ma dużo dobrych tłuszczów i białek. Przepis znajduje się na mojej stronie
(https://www.facebook.com/zapalenietarczycyhashimoto/photos/pb.1389257014645963.-2207520000.1427373130./1457379701167027/?type=1&theater). Powinno się zdecydowanie ograniczyć pokarmy skrobiowe oraz owoce. Pamiętajmy, że na przykład poranne picie soku owocowego może spowodować naprawdę duży skok cukru we krwi. Należy tego unikać.
Zdjęcie: https://www.facebook.com/zapalenietarczycyhashimoto
Inną rzeczą, na którą chciałabym zwrócić uwagę pacjentów, są ich nietolerancje pokarmowe oraz pokarmy, które mogą wywoływać niewłaściwą reakcję układu immunologicznego. Na przykład, jeśli ktoś spożywa gluten, rozpoznawany przez organizm jako zagrożenie, system odpornościowy będzie atakował nie tylko sam gluten, ale również wszystko, co go przypomina, w tym także tarczycę. 
Jeden z pierwszych artykułów naukowych, na jaki się natknęłam w poszukiwaniu sposobów na spowolnienie lub zawrócenie choroby, dotyczył związku Hashimoto z celiakią. W pewnym eksperymencie naukowym wzięli udział pacjenci z celiakią oraz subkliniczną niedoczynnością tarczycy i Hashimoto, u których zastosowano dietę bezglutenową. Po trzech miesiącach, u 20% badanych, miana przeciwciał drastycznie spadły, a funkcjonowanie tarczycy znacznie się polepszyło. Podczas swojej pracy, przekonuję się każdego dnia, że nie tylko osoby z celiakią, ale większość osób z chorobami autoimmunologicznymi, większość osób z Hashimoto, odczuwa naprawdę dużą poprawę na diecie bezglutenowej - ich przeciwciała spadają, a objawy gasną.
Ja sama miałam na przykład przewlekłą chorobę refluksową przełyku (GERD), która odeszła po przejściu na dietę BG. Nie mam celiakii, nie mam jakichś koszmarnych reakcji po spożyciu glutenu, ale moje wyniki wyglądają znacznie lepiej i czuję się lepiej, kiedy go unikam. I podobnie dzieje się u bardzo wielu pacjentów z Hashimoto.
Oczywiście gluten nie jest jedynym pokarmem wywołującym niewłaściwą odpowiedź immunologiczną. Podobnie działa nabiał.
Widziałam wyniki badań, mówiące o tym, że spożywanie nabiału może pogarszać stan chorych w przypadku cukrzycy typu 1. Niestety, na razie, nie ma zbyt wielu badań na ten temat odnośnie Hashimoto, ale właśnie przy tej chorobie to naprawdę bardzo częsty wyzwalacz. Tak było także w moim przypadku - po wykluczeniu z diety nabiału ustąpił ból wywoływany przez cieśń obydwu nadgarstków, wzdęcia oraz zespół jelita drażliwego (IBS). Innymi popularnymi pokarmami drażniącymi są: jajka, zboża, orzechy, nasiona oraz rośliny psiankowate, czyli pomidory, papryki i ziemniaki. 

Często namawiam pacjentów na testy na nietolerancje pokarmowe lub na dietę eliminacyjną, która może być bardzo przydatna w wykrywaniu indywidualnych reakcji na konkretne produkty spożywcze. Widziałam wiele osób, którym udało się całkowicie wyeliminować dokuczliwe objawy poprzez stosowanie bezglutenowej, beznabiałowej, bezsojowej diety w stylu Paleo lub Protokołu Autoimmunologicznego. Właśnie! Zapomniałam o soi, która jest dla tarczycy jak trucizna.
Inną rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę są niedobory składników odżywczych. Niezmiernie ważny jest selen - przyjmowanie 200 mikrogramów tego mikroelementu przez 90 dni, może zredukować ilość przeciwciał przeciwtarczycowych nawet o połowę. Taka suplementacja bardzo pomaga także osobom skarżącym się na wypadanie włosów, niepokój i zmęczenie.  

Zwróćmy uwagę na zbyt małą ilość soku żołądkowego. To było moje osobiste odkrycie. Jak już wspomniałam, miałam problem z refluksem przełyku, dolegliwością bardzo powszechną wśród pacjentów z Hashimoto. Kiedy pracowałam w aptece, praktyka wyglądała tak: "Tutaj są Pani leki na tarczycę. Tutaj Nexium (lek z grupy inhibitorów pompy protonowej, hamujących produkcję kwasu solnego - SON). Zwykle sprzedajemy te leki razem, dlatego umieszczę je w jednej torebce." Obecnie, odchodzi się od takiego postępowania. Niedoczynność tarczycy wiąże się bowiem zazwyczaj z bardzo niskim poziomem soku żołądkowego, co oznacza, że chory nie trawi pożywienia w odpowiedni sposób, przez co często dochodzi do cofania się treści żołądkowej lub podrażniania jelit niestrawionymi resztkami. Dlatego powinno się przyjmować coś, co wesprze produkcję soku żołądkowego, a nie ja powstrzyma. Osobiście bardzo lubię preparaty zawierające betainę i pepsynę, które przynoszą chorym wielką ulgę. 

Jeśli chodzi o mnie, przyjmowanie betainy i pepsyny niesamowicie zwiększyło moją witalność. Dzięki sprawniejszej produkcji soku żołądkowego nie musiałam już spać 10 godzin każdej nocy (co i tak było lepsze niż 12 godzin snu, zanim zaczęłam przyjmować leki tarczycowe), bo już po 8 budziłam się pełna energii, rześka i gotowa do działania. 

Chciałabym też wspomnieć o nadnerczach... Mówiliśmy już o stresie, poziomie cukru we krwi i nietolerancjach pokarmowych - wszystko to osłabia także pracę naszych nadnerczy, a ich wyczerpanie to kolejna dolegliwość ściśle związana z Hashimoto. 
Poza tym, jeśli ktoś jest na diecie przez 90 dni i owszem, czuje się lepiej, ale nie jest to równoznaczne z ustąpieniem większości objawów, zawsze zalecam przyjrzenie się jelitom oraz sprawdzenie, czy w organizmie nie ma jakichś przewlekłych infekcji
W autoimmunologii olbrzymie znaczenie ma zjawisko mimikry molekularnej, polegające na tym, że jeśli jakiś patogen - bakteria lub wirus - ma podobną strukturę do dowolnej części naszego ciała, np. tarczycy, układ odpornościowy może przez pomyłkę zaatakować nie tylko intruza, ale także tę część organizmu, która go przypomina. Istnieje bardzo dużo różnych infekcji mających związek z nasilaniem przebiegu Hashimoto. Trzy najbardziej popularne to: wirus Epsteina-Barr (mogący wywoływać mononukleozę zakaźną - SON), zakażenie bakterią Helicobacter pylori oraz Yersinią (to ostatnie związane zarówno z Hahsimoto, jak i choroba Gravesa-Basedowa). Często by osiągnąć stan remisji, wystarczy te infekcje wyleczyć. 
Kolejnym bardzo powszechnym problemem są zaburzenia w procesach oczyszczających organizm z toksyn. Dobrze wtedy sprawdzić mutacje genu MTHFR, które - w dużym uproszczeniu - utrudniają detoksykację. 
Przedstawiam to wszystko w olbrzymim skrócie, bo nagli nas czas, ale zachęcam wszystkich do samodzielnego zgłębiania tematu, szukania informacji, rozwoju i pracy z lekarzem funkcjonalnym, który pomoże odnaleźć przyczyny źródłowe choroby oraz czynniki nasilające jej przebieg.

PROWADZĄCY: Myślę, że można uporządkować wszystko, co powiedziałaś i zamknąć to w 6 punktach, które będą pasowały do innych chorób, w tym również cukrzycy:

1. Postawienie właściwej diagnozy.
2. Odpowiednie zarządzanie lekami.
3. Dieta.
4. Dbałość o nadnercza. 
5. Uzdrowienie jelit. 
6. Detoks, czyli wspieranie organizmu w oczyszczaniu na poziomie komórkowym. 


Jest jeszcze jedna rzecz o którą chciałbym zapytać. Bardzo często widzę jak ciężko jest pacjentom z cukrzycą 1. lub 2. typu ustabilizować poziom cukru we krwi. Być może ma na to wpływ zbyt wysoki poziom lipidów, być może zbyt niski poziom hormonu T3... Kiedy widzisz niskie T3, co zalecasz? Czy w gre wchodzą tylko leki, czy też jest jakiś inny sposób, by poprawić miano T3?



DR WENTZ: Istnieje kilka możliwych przyczyn niskiego T3. Oczywiście, przyjmowanie leku zawierającego ten hormon będzie bardzo pomocne, ale powinno się zawsze przyjrzeć ewentualnym przyczynom słabego wytwarzania T3. I znowu, czynnikiem, który ma na to wielki wpływ jest stres - główny bodziec do nadmiernego wytwarzania odwrotnego T3 (rT3). Mówimy o kłopotach z konwersją, często związanych z niedoborami np. cynku, selenu, o tym także należy pamiętać. 



PROWADZĄCY: Izabella, bardzo dziękuję za tę niezmiernie interesującą i pouczającą rozmowę.

4 komentarze:

  1. Bardzo duzo sie nauczylem. Dziekuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Do wspomnianej ksiazki "the hormone reset diet" jest bonus, mam nadzieje, ze odebralas: http://hormonereset.com/ z tego bonusa dla mnie pomocne bylo zestawienie zalecanych wynikow hormonow. A książka jest bardzo ciekawa choć na razie przeczytałam 1/3 książki:-)
    Pozdrawiam T.

    OdpowiedzUsuń
  3. _____________________________________________________________________
    KOLEJNE ŚWIETNE OPRACOWANIE: ZDECYDOWANIE SUPER KLASA! ♥♥♥♥♥

    _____________________________________________________________________

    OdpowiedzUsuń
  4. I oto 3 tygodnie temu dopadła mnie diagnoza- Hashimoto, leki, a moja cukrzyca zaczęła szaleć. Szukałam pomocy w internecie i trafiłam na ten fantastyczny artykuł.W latach 50-tych zdiagnozowana skaza białkowa. Jednak takim symptomem, który zlekceważył lekarz, to 10 bazofili w rozmazie. Niestety, u nas każdy specjalista gra do swojej bramki.Uwazam, że każdy winien przczytac ten artykuł, każdy. Dziękuję za niego bardzo :0.

    OdpowiedzUsuń

Spostrzeżenia, uwagi, sugestie? Zapraszam do rozmowy.