niedziela, 15 marca 2015

Hormony tarczycy dla bystrzaków

Nigdy nie zrozumiemy do końca swoich objawów bez znajomości podstaw anatomii i fizjologii człowieka. Dzięki wiedzy o naszej budowie i procesach zachodzących w organizmie możemy otrzymać bardzo wiele dodatkowych wskazówek, które pomogą nam lepiej rozpracować chorobę. Dlatego chcąc okiełznać Hashimoto, warto czasem powertować elementarz fizjologii. I nie mówię tu o zaczytywaniu się w podręcznikach akademickich, wkuwaniu łacińskich słówek czy analizowaniu wzorów chemicznych. Mam na myśli wiedzę elementarną, która czasem trochę nudna i zdawałoby się do niczego nam niepotrzebna, bardzo ułatwia zrozumienie sygnałów wysyłanych przez nasze ciało. 
Na zdrowie tarczycy, na odpowiednią ilość produkowanych przez nią hormonów oraz ich zdolność oddziaływania na nasze komórki wpływa mnóstwo czynników. Dlatego podczas rozwiązywania jakichkolwiek problemów z tarczycą powinniśmy przestać koncentrować się tylko na niej i dążyć do znalezienia pierwotnej przyczyny naszych dolegliwości. 


OŚ PODWZGÓRZE-PRZYSADKA-TARCZYCA

Zacznijmy więc od tego, że tarczyca jest jednym z gruczołów wydzielania wewnętrznego. Gruczoł zaś to organ, który wytwarza i uwalnia do krwi hormony, czyli związki chemiczne mające do wykonania różne zadania w różnych częściach naszego ciała. 



Produkcja hormonów tarczycy zaczyna się tak naprawdę już w mózgu. Mówiąc o metabolizmie jakichkolwiek hormonów, zwykle używa się określenia OŚ. Prześledźmy więc tzw. oś tarczycy, która ma swój początek w części mózgu, zwanej podwzgórzem.

1. PODWZGÓRZE uwalnia hormon TRH (tyreoliberyna) pobudzający przysadkę mózgową do wydzielania, znanego nam wszystkim, hormonu TSH.
Funkcja podwzgórza jest zależna od neuroprzekaźników, takich jak serotonina lub dopamina, które przenoszą informacje między komórkami nerwowymi. Zatem, jeśli w naszym organizmie dzieje się cokolwiek, co zaburza produkcję tych neuroprzekaźników, ma to także wpływ na wytwarzanie hormonów tarczycy. To niezmiernie istotne ponieważ około 90% neuroprzekaźników powstaje w jelitach. Mamy więc kolejny powód, by zadbać o układ trawienny.
Pracę podwzgórza zaburzają także różnego rodzaju leki (np. nasenne, kortykosteroidy) lub alkohol.

2. Kiedy podwzgórze uwolni TRH, hormon przemieszcza się do PRZYSADKI MÓZGOWEJ i uwalnia z niej TSH (tyreotropina)
Podwzgórze jest w osi tarczycy niczym dyrygent, którego zadaniem jest obserwacja i nadzór tego, co dzieje się w całej orkiestrze, czyli organizmie. Kiedy dzięki mechanizmom sprzężenia zwrotnego wykryje, że w naszym ciele jest za mało hormonów tarczycy, zaczyna produkować więcej TRH, co jest równoznaczne z późniejszym wzrostem poziomu TSH. 
Proszę zwróćcie uwagę na to, że wszystkie dotychczas opisane procesy zachodzą w czaszce, to dlatego tak istotne są wszelkie urazy głowy, których doświadczamy. Wstrząs mózgu, wypadek samochodowy, kontuzje sportowe - wszystkie tego typu wydarzenia mogą mieć wpływ na układ nerwowy i zaburzać proces sprzężenia zwrotnego, dzięki któremu mózg otrzymuje informacje, że trzeba zwiększyć produkcję hormonów.
Przysadka mózgowa składa się z dwóch płatów: przedniego i tylnego. I to przedni płat wydziela hormon tyreotropowy, czyli nasz TSH, pobudzający produkcję i wydzielanie hormonów tarczycy.
TSH stymuluje także enzym TPO, czyli peroksydazę tarczycową, która wspiera prawidłową prace tarczycy. To właśnie ten enzym jest bardzo często atakowany przez nasz system odpornościowy, kiedy mamy Hashimoto (przeciwciała a-TPO). 

3. Powtórzmy: podwzgórze uwalnia TRH, który przemieszcza się do przedniego płata przysadki, gdzie stymuluje uwalnianie TSH. 
Następnie TSH przemieszcza się w krwiobiegu (jak to hormony mają w zwyczaju;)) do TARCZYCY, która wytwarza: trójjodotyroninę (T3) i tyroksynę (T4).


I to jest właśnie nasza hormonalna oś podwzgórze-przysadka-tarczyca (PPT)Prawda, że proste?:) 


FIZJOLOGIA TARCZYCY

Skoro porównałam podwzgórze do dyrygenta orkiestry, to tarczyca może być jej najsłynniejszą solistką - gwiazdą, o której mówią wszyscy... niestety najczęściej z żalem i niechęcią.

Zdrowa tarczyca ma kształt motyla, który przysiadł na tchawicy z przodu szyi. Jest stosunkowo niewielkim gruczołem wydzielającym zaledwie dwa hormony, ale ma ogromny wpływ na nasz ogólny stan zdrowia i metabolizm. Hormony tarczycy wpływają na każdą komórkę w naszym organizmie, o czym z całą pewnością przekonaliście się na własnej skórze.



Wróćmy do mechanizmów zachodzących na osi PPT. 
Kiedy do naszej tarczycy dociera TSH wysłane przez przysadkę mózgową, uruchamia się w niej produkcja i uwalnianie dwóch hormonów: T3 i T4.

T4 - TYROKSYNA - jest głównym hormonem produkowanym przez tarczycę (stanowi ok. 93% jej całej produkcji hormonalnej). Jest uważana za tzw. prohormon, ponieważ sama w sobie jest nieaktywna i musi zostać zamieniona w aktywny hormon T3 (proces nazywany konwersją T4 do T3).

• Dopiero T3 - TRÓJJODOTYRONINA - jest hormonem, który bierze udział w produkcji energii w każdej żywej komórce naszego ciała (w postaci ATP - organicznego związku chemicznego będącego nośnikiem energii chemicznej używanej przez komórki). Energię wytwarza tak naprawdę cała biochemiczna kaskada przemian od T4 do T3, w którą zaangażowany jest także wspomniany wcześniej enzym TPO - peroksydaza tarczycowa.

Skoro T4 jest tylko prohormonem, który musi się zmienić w aktywne na poziomie komórkowym T3, a produkcja tarczycy to w 93% T4, a zaledwie w 7% T3 - oczywistym jest olbrzymie znaczenie prawidłowo przebiegającego procesu konwersji T4 do T3.

To ważna informacja: przez problemy z konwersją T4 do T3 możemy mieć niedobory T3, mimo iż tarczyca wytwarza wystarczającą ilość T4. W takiej sytuacji, w badaniu krwi wyjdzie dużo T4 i zdecydowanie za mało T3. Podobnie, gdy bierzemy lek z samym T4 (Euthyrox/Letrox) i mamy problemy z konwersją - T4 pójdzie nam ładnie w górę, ale T3 niestety nie.
Dlatego tak istotne jest obserwowanie całej 'trójki tarczycowej', a nie tylko TSH, albo jak to robią niektórzy lekarze - TSH+fT4. 

Podstawą struktury naszych dwóch hormonów tarczycy - T3 i T4 - jest aminokwas tyrozyna. Każdy hormon tarczycy składa się z dwóch cząsteczek tyrozyny z przyczepionymi do nich atomami jodu.
Co ciekawe, nazwa tyrozyny pochodzi od greckiego słowa 'tyros', które oznacza ser, ponieważ aminokwas ten został odkryty przez niemieckiego chemika w kazeinie, czyli białku mleka. To dość istotne, zwłaszcza w kontekście nieszczelnego jelita i autoagresji, gdzie gluten i kazeina odgrywają niebagatelną rolę.

Cyferki 3 i 4 w nazwach hormonów odnoszą się do ilości atomów jodu przyczepionych do struktury podwójnego pierścienia tyrozyny. 
I tak tyroksyna - T4 - ma dołączone 4 atomy jodu, a trójjodotyronina - T3 - ma dołączone 3 atomy jodu. Co w związku z tym musi się stać, żeby T4 zamieniło sie w T3? Z T4 musi zostać usunięty jeden atom jodu i jest to proces zwany dejodynacją.



Powtórzę raz jeszcze: to T3 jest najbardziej aktywnym hormonem tarczycy. To właśnie on działa na poziomie komórkowym, on jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania całego organizmu, stabilnego metabolizmu, utrzymania ciepłoty ciała i wielu, wielu innych procesów.

Kiedy mówimy o poziomach T3 i T4, mamy na myśli poziomy całkowite tych hormonów we krwi. Jednak takie wartości mogą być mylące, ponieważ T4 jest uwalniane z tarczycy najczęściej w formie związanej z białkiem, a związany hormon jest bezużyteczny - nie możemy go wykorzystać jako prohormonu i przekonwertować do T3. 
Zaledwie 1% T4 produkowanego w tarczycy to postać wolna tego hormonu!
Kiedy hormon jest związany z białkiem nie może oddziaływać z miejscem receptorowym w komórce. To tak, jakby miał zajęte ręce i nie mógł już ich podać receptorowi. Jedynie hormon w postaci wolnej może wchodzić w reakcje z receptorami komórek i wywoływać pożądany efekt hormonalny. 
Dlatego całkowity pomiar T4 nic nam nie mówi o rzeczywistej aktywności tego hormonu. Poza tym pigułki antykoncepcyjne, ciąża, dominacja estrogenowa, która jest dziś przekleństwem zarówno kobiet, jak i mężczyzn - wszystko to może zwiększyć ilość białka związanego z T4 i sprawić, że jeszcze większa ilość hormonu będzie "zaspokojona" i bezużyteczna. Paradoksalnie, całkowite wartości T4 mogą być wtedy nawet podwyższone. I co z tego? Skoro związane T4 nie może zostać przekształcone w T3...
Ta sama sytuacja ma miejsce w przypadku T3, gdzie: 
T3 całkowite = T3 związane z białkami + T3 wolne (fT3). 

Czyli mamy dwie różne miary
- całkowite wartości hormonów (T3 i T4) 
oraz 
- wolne wartości hormonów (fT3 i fT4).
Jedynie badanie fT4 odzwierciedla biologicznie aktywną formę T4, a tylko taka może być konwertowana do T3 (niestety fT4 nie konwertuje tylko do T3, czasem jest to rT3, o czym za chwilę).
Jedynie badanie fT3 odzwierciedla biologicznie aktywna formę T3, a tylko taka może działać na poziomie komórkowym i wytwarzać energię w postaci ATP.
Czy teraz rozumiecie, dlaczego tak ważne jest badanie wolnych (f=free) hormonów (fT3, fT4) i prześledzenie całej "trójki tarczycowej"? 
Prawda jest taka, że panel badań tarczycy powinien obejmować: TSH, fT3, fT4, przeciwciała oraz nieszczęsne rT3, którego zbadanie jest w Polsce wciąż niemal niewykonalne...


KOLEJNY PRZYSTANEK: WĄTROBA I NERKI ORAZ NIEZNANE rT3

Opowiadając o konwersji T4 do T3 wspomniałam, że fT4 nie zawsze przekształca się w T3, ponieważ może także konwertować do tzw. odwrotnego T3 - ODWROTNEJ TRÓJJODOTYRONINY - czyli rT3. Postaram się wyjaśnić, jak do tego dochodzi.
Żeby z T4 powstało T3 trzeba usunąć z cząsteczki tyroksyny (T4) jeden atom jodu. Proces ten, zwany dejodynacją, odbywa się głównie w wątrobie (tutaj ma miejsce aż 60% konwersji) i w nerkach. Czy muszę podkreślać, że powinno nam bardzo zależeć na jak najlepszej kondycji tych narządów?:) 
Enzymem odpowiedzialnym za przekształcenie tego jednego małego pochodzącego z tarczycy procenta fT4 w aktywne T3 jest dejodynaza.

To właśnie enzym dejodynaza usuwa jeden atom jodu z cząsteczki tyroksyny (T4). 

Jeżeli usunie atom jodu z pozycji 5' - powstaje najbardziej czynny metabolicznie hormon tarczycy – T3 , jeśli jednak usunie go z pozycji 5, to powstaje rewers T3 - rT3.

Działanie dejodynazy jest uzależnione od obecności dwóch kluczowych minerałów. Jesteście gotowi? Te minerały, które ułatwiają konwersję T4 do T3 to: selen i cynk. 
Bardzo dobrym źródłem selenu są orzechy brazylijskie. Zazwyczaj 1-2 wystarczą na pokrycie dziennego zapotrzebowania na ten mikroelement. Lepiej nie przekraczać ilości 4-5, ponieważ nadmiar selenu jest szkodliwy. Dobrze jest je umyć przed spożyciem i zwróćcie uwagę na to, by nie były zjełczałe. Powinny smakować jak masło i - tak jak masło - można je trzymać w lodówce. Selen znajdziemy także w halibucie, sardynkach, krewetkach, łososiu, indyku i wołowinie (pamiętajmy o dobrej jakości).
Jeśli chodzi o cynk, źródłem numer jeden są ostrygi, które u nas jada się bardzo rzadko:), ale także: wołowina, mięso kraba, orzechy nerkowca, ciecierzyca, migdały itd.
Tak więc, dejodynaza, której praca jest uzależniona od obecności cynku i selenu, usuwa atom jodu z cząsteczki fT4 i zamienia ją albo w T3 albo w rT3.

Zwykle około 40% T4 zostaje przekształcone w T3, a 20% w odwrotne T3, CHYBA ŻE coś się popsuje...
Otóż rT3 ma taką samą strukturę molekularną jak T3, ale przez małe odwrócenie w cząsteczce tyrozyny, jest jakby jego wyłączoną, nieaktywną wersją. 


Co doprowadza do tego, że zamiast T3 wytwarza się nic niewarta wersja odwrotna? 
Popatrzcie na schemat. Bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na funkcjonowanie tarczycy i konwersję T4 do T3 jest stres i to właśnie on może wywołać nadprodukcję odwrotnego T3. Stres powoduje, że atom jodu zostaje usunięty ze złej strony pierścienia tyrozyny i zamiast upragnionego aktywnego T3 powstaje niepotrzebne nam rT3. Inne czynniki sprawiające, że fT4 zamienia się w rT3 zamiast w T3, to obok stresu: zmęczenie nadnerczy, niski poziom ferrytyny, dysfunkcje wątroby lub nerek, zaburzenia ilości soku żołądkowego, zbyt mała kaloryczność posiłków, różnego typu infekcje i leki... 

Dlaczego nie chcemy tego odwrotnego T3 (rT3)? 
Bo działa przeciwstawnie do T3. Wygląda tak samo, dzięki czemu wiąże się z receptorami komórek, które tak naprawdę 'czekaja' na T3. rT3 wsuwa się jak klucz do receptora przygotowanego na T3 i niepotrzebnie zajmuje miejsce, bo sam jest nieaktywny i nic w tej komórce nie zrobi. 
Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na jeszcze jedną rzecz. Otóż, kiedy powstanie już T3, w rzeczywistości nie jest jeszcze aktywny do momentu, aż dostanie się do przewodu pokarmowego i zostanie aktywowany przez tamtejszy enzym zwany sulfatazą jelitową. I znowu wraca temat konieczności dbałości o jelita i ich właściwą mikroflorę. 

PODSUMOWANIE 

1. Kiedy w naszym ciele jest za mało aktywnych hormonów tarczycy, zostaje wysłana do mózgu wiadomość. Ta 'prośba o zwiększenie produkcji' dostaje się w krwiobiegu przez tylny płat przysadki do podwzgórza.
2. Zaalarmowane podwzgórze zaczyna wtedy produkować hormon TRH, który dostaje się do przedniego płata przysadki mózgowej.
3. Wówczas, pod wpływem TRH, przysadka zaczyna produkować TSH - hormon stymulujący tarczycę.
4. Cała ta kaskada ma służyć pobudzeniu tarczycy do pracy i wyprodukowania przez nią hormonów T4 i T3. Tarczyca wytwarza więc T4 (93% produkcji) i T3 (7% produkcji).
5. Niestety większa część tych hormonów jest w postaci związanej z białkiem, a taka postać jest nieaktywna i nas nie interesuje. Tylko 1% z T4 wyprodukowanego w tarczycy jest hormonem wolnym i aktywnym.
6. Ten 1% T4 musi zostać zamieniony w T3 (bo tylko T3 może działać na nasze komórki). To jest właśnie konwersja T4 do T3, która zachodzi głównie w wątrobie i nerkach.
7. Jednak nie cała fT4 zostanie zamieniona w T3. Część fT4 na skutek działania różnych czynników (stres, leki, brak minerałów, stany zapalne itd) zamieni się w odwrotne T3, tzw. rT3.
8. rT3 'podchodzi' do komórek, jakby było aktywnym T3, a tak nie jest. Komórki 'nabierają się' i przyjmują rT3, który tak naprawdę nie może zrobić nic i po prostu je blokuje - aktywne T3 już na taką komórkę zadziałać nie może, bo rT3 wypełniło jej receptory. 
9. To straszne, ale w Polsce wciąż bardzo trudno zrobić badanie rT3. Można kupić test online i wysłać próbkę do Niemiec, ale robienie samego rT3 mija się z celem, bo chorego interesuje tak naprawdę stosunek fT3 do rT3 (optymalnie fT3/rT3 > 2). A pomiar powinien być przecież z jednego pobrania krwi!





14 komentarzy:

  1. "Pokonać Hashimoto" - kojarzy mi się z wojną. Chcę żyć a życie jest za krótkie aby z niego czynić pole walki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmienilam na "okielznac". "Oswoic" wydalo mi sie zbyt lagodne;) To nie my zaczelismy te walke, Anonimie, a biernosc jest dla mnie niedopuszczalna. Skoro choroba nie utrudnia Ci zycia, nie walcz. Ja musze. Pozdrawiam, Sylwia

      Usuń
    2. Nie muszę walczyć, ja chce żyć normalnie z chorobą a najlepiej bez niej. I do tego dążę. Choroba utrudnia mi życie, dokładnie zabrała mi kilka lat z życiorysu i dlatego twierdzę, że nie można z nią walczyć. Choroba jest w nas, czy mogę walczyć z moim organizmem? Próbuję zrozumieć jak działa, wprowadzam naturalne metody po to aby móc normalnie funkcjonować.
      Same słowo "walka" wprawia mnie w stres, a stres nie jest dobry dla moich nadnerczy, tarczycy itd. Czy brak walki narzuca mi bierność? Wiem, że to psychologia ale czy nie ma ona znaczenia w chorowaniu?
      Z drugiej strony wiesz, że raz wybudzony układ odpornościowy jak przy Hashimoto bardzo trudno jest wprowadzić w stan równowagi, i do końca życia będziemy musiały uważać na niego. I to nie będzie walka ale troska:-)

      A jeśli chodzi o tarczycę to nic mi tak nie poprawiło funkcjonowania jak naturalne hormony tarczycy. Oczywiście pomijam kwestie odżywiania (naturalne odżywianie, nietolerancje, alergie i inne takie) bo to oczywiste, że bez tego nie będzie normalnego funkcjonowania z chorobą czy bez niej.

      Dbam o mój organizm bo chcę:-) Pozdrawiam T.

      Usuń
    3. Masz rację, to psychologia, a nasz "spór" dotyczy jedynie terminologii, ponieważ w rzeczywistości robimy to samo - dbamy o siebie i chcemy normalnie żyć. Ja nazywam to walką, Ty troską. Psychologia:)

      Usuń
    4. Myślę, że między nami nawet nie ma "sporu":-) Luźna wymiana myśli:-) Nie chcę z Tobą ani walczyć, ani się sprzeczać:-) Łączy nas wspólny cel: nie chcemy chorować:-)
      Walka to dla mnie język militarny, kojarzy mi się, że biorę do ręki karabin i strzelam, walczę na śmierć i życie. Nie chce strzelać do mojego organizmu, bo chcę żebyśmy żyli. W końcu to ja:-) Chcę aby choroba źle czuła się w moim organizmie i sama ze mnie zrezygnowała:-) I tak jak sama piszesz, zrobimy to jak zrozumiemy jak działa choroba i nasz organizm.
      Słowo "walka" zakłada, że musi być wygrany i przegrany, bo rozejm oznacza, że choroba będzie dalej. Jeśli będę miała chorobę non stop to będę miała poczucie porażki, nawet jeśli będę się czuła dobrze (co jest sukcesem) a będę musiała przyjmować tą jedną tabletkę. Bo cały czas zakładam, że tarczyca się zregeneruje i będę mogła odstawić tą jedną tabletkę. Taki jest cel główny:-)
      Stąd uważam, że „walka” nie oddaje naszych codziennych zmagań o dobre samopoczucie, o funkcjonowanie
      Widziałam, że czytasz scdlifestyle, i chłopcy niedawno napisali „Top 5 Gut Healing Mistakes (everyone makes at least one)” [jak dla mnie nie ma zdrowej tarczycy bez zdrowych jelit]
      i jako piąty wymieniają „Mistake #5 – Thinking This Isn’t Also Psychological”. Czytałaś może?
      Lubię ich materiały, ich rady odnośnie jelit bardzo mi pomogły
      Pozdrawiam T.

      Usuń
    5. Czytalam te 5 bledow:) To, co mamy w głowie, nasze nastawienie, optymizm, zrozumienie emocji wzgledem siebie i choroby - wszystko to jest niezmiernie wazne. Czy Ty zagladasz na moja facebookowa strone? Tam jest sporo psychologii, pozytywnego nastawienia oraz motywacji do poznania i polubienia siebie. Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne interesujace komentarze! :)

      Usuń
    6. Zaglądam zaglądam:-) I właśnie czytam, że Aneta Kotwicka dziś cierpi:-( U mnie takie podpuchnięte oczy są po glutenie (mój organizm nie trawi glutenu). Niedawno wypiłam herbatę w której był gluten (do aromatów używają glutenu więc herbata z aromatem może mieć jego śladowe ilości). Podczas picia poczułam reakcję jelitową. Następnego dnia miałam łamanie w kościach, bóle mięśni, i oczy po nocce miałam jak po balandze, jakbym nie spała - nazywam to stanem "sformatowanym".
      W takich przypadkach biorę duże dawki witaminy C [kupuję u zielarza bo w aptekach mają różne dodatki] - o tym też mówi p. Zięba - przy przeziębieniu witamina C pomoże. Na YouTube p. Zięba jest, nie pamiętam w którym cyklu o tym mówi, podaje jak ustalić dawkę, i w jakich cyklach podawać (jedna dawka wchłania się w 2 godziny) i ile dni.
      W każdym razie u mnie worki pod oczami to związane z nadmiarem toksyn jakie weszły do mojego organizmu – to czego nie trawię jest dla mnie toksyną i stresem.
      Wiem, żadne to pocieszenie ale może wprowadzenie dużych dawek witaminy C złagodzi objawy i przyspieszy zdrowienie, i pomoże wydalić toksyny z organizmu:-)
      Pozdrawiam T.

      Usuń
    7. no wlasnie taka mam nadzieje, ze Ona po prostu cos nieswiadomie zjadla/wypila... moze wklej dla Niej ten swoj komentarz? bylby bardzo pomocny, ale jesli nie chcesz "zaistniec" moge to zrobic ja:)

      Usuń
    8. Będzie szybciej jak jej wkleisz:-)
      Pozdrawiam T.

      Usuń
  2. Dzięki za te artykuły, komentarze. Ja też mam wiele objawów wieloletniego ( tak ponad 30 już będzie ) hashi, w tym znienawidzone wory pod oczami. Nie jem glutenu od prawie roku i nabiału nie jem... Nie jestem pod opieką endo. Dobrze, że tu trafiłam. Może sobie trochę pomogę. Też nie jestem zwolennikiem walki, bo taki ze mnie raczej pokojowy typ :). A te duże dawki wit C - to jakie macie na myśli. I jeszcze jedno - niepokoją mnie te żelowe otoczki, stoi mi takie coś na żołądku- jak sobie z tym radzić, albo może to mój taki wymysł i nie brać do głowy po prostu...
    Mam strasznie dużo pytań, świetna stronka. Zastanawia mnie jedna rzecz- to trudna wiedza, ale bez przesady. Dlaczego endokrynolodzy tak od niej stronią, przecież to jest wszystko naukowo uzasadnione i dla osoby, która w jakikolwiek sposób zetknęła się z biochemią ( a na medycynie chyba się zetknęła) nie jest to chyba jakiś strasznie trudny problem. Ja miałam 2 semestry biochemii prawie 40 lat temu i jakoś to pojęłam bez wysiłku...Raz jeszcze dziekuję za kawał rzetelnej roboty, Marzena Wilczyńska

    M:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co ja stosuję dawki wit C w zależności od samopoczucia i od tego co się dzieje (np. zjedzenie glutenu bo wtedy widzę, że mogę wypić więcej i nie mam objawów biegunki). Dawkę dobierałam na podstawie tego co mówi Zięba: http://ukryteterapie.pl/strona/wyklady .
      Też nie jestem pod opieką endo. Odkąd zrezygnowałam miewam się dużo lepiej a wyniki hormonów mi się poprawiają:-) Mnóstwo pracy wkładam w odżywianie. Namierzyłam co mi szkodzi (żywność przetworzona, gluten, wielocukry jak skrobia). Pozbycie się tego pozwoliło mi naprawiać jelita.
      Teraz skupiam się na odżywianiu, które wspiera nadnercza. I dostrzegam poprawę:-)
      Co do endo to z moich doświadczeń wynika że troszczą się o swoją karierę naukową i finansową. Reszta jest nieistotna. Przestałam się o nich martwić, i koncentruje się na nadnerczach:-)
      Pozdrawiam T.

      Usuń
    2. A jakby ktoś "krzyczał", że to tylko ten Zięba to o właściwościach witaminy C pisze też Francis Raymond, Cotton Kester w książce "Pożegnaj się z Chorobami" i na pubmedzie można znaleźć wyniki badań pracy o witaminie C. Sam auto tej książki wyleczył się z Hashimoto i nie tylko (miał zatrucie wątroby i wiele innych chorób między innymi spowodowane przez leki, i inne toksyny).
      Są też prace dr Ratha odnośnie wpływu witaminy C na nasze zdrowie. Także nasz pan Zięba jak sam mówi "Ameryki nie odkrywa tylko czyta ze zrozumieniem":-)

      Usuń
  3. Świetnie i ze zrozumieniem napisane, dzięki za tą wiedzę. Mam problem z brakiem jodu, ale lekarz nie chce wypisać receptę na jod. Ratuję się tym, że wziewam jodynę przez kilka sekund. Ustawiam też w spodeczku przy łóżku gdzie śpię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, tylko ze przy hashi jodu trzeba unikac. Ma Pani niedoczynnosc czy nadczynnosc ?

      Usuń

Spostrzeżenia, uwagi, sugestie? Zapraszam do rozmowy.