wtorek, 31 marca 2015

O słabej tarczycy, Hashimoto i cukrzycy - rozmowa z dr Izabellą Wentz


Dzięki uprzejmości dr Izabelli Wentz - autorki książki "Zapalenie Tarczycy Hashimoto"przedstawiam Wam tłumaczenie wywiadu na temat relacji TARCZYCA - CUKRZYCA, udzielonego przez dr Wentz podczas The Diabetes Summit 2015.

PROWADZĄCY: Wiele osób wciąż nie zdaje sobie sprawy z tego, jak silna jest relacja między zaburzeniami pracy tarczycy i obydwoma typami cukrzycy...

DR WENTZ: Tak. Wiemy, że choroby tarczycy są obecnie bardzo powszechne. Przyjmuje się, że dotykają od 10 do 20% całej populacji (w zależności od badań, na które patrzymy). Niestety wśród pacjentów, którzy mają zdiagnozowaną cukrzycę, ryzyko zachorowania na chorobę tarczycy wzrasta prawie dwukrotnie. Co więcej, około 30% pacjentów z cukrzycą typu 1 ma także autoimmunologiczną chorobę tarczycy. Warto o tym pamiętać.
To działa w dwie strony, ponieważ osoby z Hashimoto i chorobami tarczycy są w grupie ryzyka zachorowań na cukrzycę lub zaburzeń poziomu glikemii (glikemia - stężenie glukozy we krwi - SON).
Badania w Polsce pokazały, że ponad 50% ludności miało albo cukrzycę albo upośledzoną tolerancję glukozy.

PROWADZĄCY: To niesamowite. Wiele osób zmagających się z chorobami tarczycy ma więc zaburzenia poziomu cukru we krwi i odwrotnie. Czy mogłabyś opowiedzieć o związku cukrzycy typu 1 z Hashimoto? Czy myślisz, że te dwie choroby mogą mieć podobne źródło? Dlaczego Twoim zdaniem jest tak wielu pacjentów, u których występują jednocześnie?

DR WENTZ: Oczywiście. Cukrzyca typu 1 i Hashimoto to choroby autoimmunologiczne. Badania pokazują, że jeśli masz jedną chorobę autoimmunologiczną, możesz zachorować na kolejną, dlatego niektóre potencjalne przyczyny źródłowe będą takie same. To, jaki typ choroby autoimmunologicznej rozwinie się u danej osoby, zależy od jej genów oraz tzw. wyzwalaczy, które pojawią się w jej otoczeniu. Niektórzy ludzie mają skłonności genetyczne w stronę cukrzycy, inni w stronę reumatoidalnego zapalenia stawów lub Hashimoto...
Choroba autoimmunologiczna jest często porównywana do stołka o trzech nogach, ponieważ potrzebuje trzech rzeczy, by zaistnieć i postępować. Pierwszą z nich są geny. Musisz mieć odpowiednie geny odpowiedzialne za rozwój choroby autoimmunologicznej. Drugą rzeczą są środowiskowe czynniki wyzwalające. To może być jakaś infekcja, toksyny, stres, niedobory składników odżywczych itd. Trzecią nogą, która sprawia, że stołek może stać, jest zwiększona przepuszczalność jelitowa, czyli tzw. Nieszczelne jelito, przez które przedostają się cząstki uruchamiające odpowiedź immunologiczną. Zgodnie z najnowszymi badaniami, współistnienie tych trzech elementów warunkuje powstanie każdej choroby autoimmunologicznej, czy to będzie cukrzyca typu 1 czy Hashimoto. 
Podczas swojej pracy z pacjentami z Hashimoto zauważyłam, że zwykle występuje u nich kombinacja niedoborów składników odżywczych, nietolerancji pokarmowych oraz zaburzeń ... [słowo nie do rozpoznania z przyczyn technicznych]. Najczęściej mają stany zapalne i zwiększoną przepuszczalność jelitową. Dlatego zawsze przyglądam się właśnie tym sferom i analizuję, które z wyzwalaczy można wyeliminować i ułatwić chorym osiągnięcie stanu remisji.

PROWADZĄCY: Czy uważasz, że osoby z cukrzycą typu 1 mogą sobie pomóc w podobny sposób i np. chronić komórki beta (komórki produkujące insulinę w trzustce - SON), jeśli wychwycą chorobę wystarczająco wcześnie albo przynajmniej sprawniej regulować poziom cukru we krwi, by zminimalizować jego skoki? A może w niektórych przypadkach np. cukrzycy typu LADA (ang. Latent Autoimmune Diabetes in Adults, czyli utajona cukrzyca autoimmunologiczna u dorosłych - SON) udałoby się uniknąć lub ograniczyć zniszczenie, gdyby pacjenci postępowali zgodnie z podobnymi zaleceniami? 

DR WENTZ: Jestem pewna, że tak. Podobnie jest w przypadku innych chorób autoimmunologicznych - jeśli wyeliminujesz wyzwalacze, możesz powstrzymać ich rozwój. Oczywiście, jeśli tarczyca lub inny narząd został już niemal zniszczony, bardzo trudno ten proces odwrócić, ale zdecydowanie można spowolnić lub zatrzymać progresję choroby.
Ja pracuję z pacjentami z Hashimoto i wielokrotnie pomogłam im osiągnąć stan remisji także w innych chorobach towarzyszących, właśnie dlatego, że te przyczyny pierwotne lub wyzwalacze prowokujące system odpornościowy do ataku są podobne w większości chorób z autoagresji, nie tylko w przypadku tarczycy czy trzustki.

PROWADZĄCY: Hashimoto jest uważane za najczęstszą przyczynę niedoczynności tarczycy. Wiele osób z cukrzycą typu 1 lub 2 ma różnego typu problemy z pracą tarczycy, która najczęściej niedomaga, jeśli chodzi o produkcję hormonów. Obserwujemy, że ludzie z zaburzeniami poziomu cukru zwykle mają niski poziom hormonu T3. Jak często występuje niedoczynność tarczycy spowodowana Hashimoto, a jak często ta, która nie ma podłoża autoimmunologicznego? 

DR WENTZ: Pierwotną przyczyną złej pracy tarczycy lub niedoczynności na całym świecie są niedobory jodu. Ale w Stanach Zjednoczonych, Europie i w każdym kraju, który dodaje jod do soli, rzeczywiście to Hashimoto jest głównym winowajcą. W zależności od badań, na które patrzymy, około 90-97% pacjentów z niedoczynnością tarczycy ma również Hashimoto. I kiedy opowiadam ludziom o swojej pracy, o Hashimoto, czasem słyszę 'O, to taka rzadka choroba, brzmi bardzo egzotycznie'. A później, w trakcie rozmowy okazuje się, że ci sami ludzie lub ich bliscy od dawna przyjmują leki na tarczycę, tylko nikt im nie powiedział, ze to właśnie Hashimoto mogło osłabić jej pracę. Lekarze często diagnozują niedoczynność nie mówiąc pacjentom o potencjalnych przyczynach. Dlatego namawiam wszystkich, by domagali się zbadania poziomu przeciwciał przeciwtarczycowych.

PROWADZĄCY: No tak, na studiach uczono mnie o Hashimoto w pakiecie z innymi schorzeniami endokrynologicznymi, takimi jak zespół Cushinga czy choroba Addisona itp., ale nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek wspominano, jak bardzo powszechny jest ten typ zapalenia tarczycy. 
Proszę przypomnij nam, jakie badania powinny być wykonane u każdego, kto podejrzewa u siebie słabą pracę tarczycy lub Hashimoto.

DR WENTZ: Zanim przejdę do samych badań, chciałabym wspomnieć o swoich doświadczeniach edukacyjnych. Otóż, na studiach farmaceutycznych, w jednym z podręczników, mieliśmy obrazek kobiety przeciętej na pół, która po jednej stronie miała opuchniętą twarz i była określona jako zapominalska, po drugiej zaś, jako pobudzona i tracącą na wadze. I to właściwie było wszystko, czego uczyliśmy się o różnicach między niedoczynnością a nadczynnością tarczycy. I tak naprawdę, nie interesowałam się tym specjalnie, dopóki sama nie zostałam zdiagnozowana. A kiedy to się stało, kiedy usłyszałam, że mam niedoczynność tarczycy, doświadczałam jednocześnie objawów z obu stron akademickiej ilustracji. Byłam naprawdę bardzo zmęczona, wypadały mi włosy, ale czułam także niepokój i częste kołatanie serca. 

Takim klasycznym objawem niedoczynności jest •nietolerancja zimna. Więc jeśli jesteś kobietą, która zakłada w pracy dodatkowy sweter, podczas gdy koledzy siedzą w koszulkach z krótkimi rękawami, to może być znak. Jeśli zaczynasz •tracić włosy, zwłaszcza z zewnętrznej części brwi, to może być drugi znak. Oczywiście chorzy najczęściej skarżą się na •zmęczenie. Niejednokrotnie są wycieńczeni i pozbawieni jakiejkolwiek motywacji do działania. Wiele razy miałam do czynienia z kobietami bardzo dotąd ambitnymi, aktywnymi, fizycznie i zawodowo, które nagle mówiły 'Nic nie jest w stanie wyciągnąć mnie z łóżka i zmusić do pójścia na jogę' lub 'Nie mam siły iść jutro do pracy'. Kolejnym bardzo ważnym problemem, zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet, jest •tycie lub niemożność utraty wagi. Także •libido - niedoczynność może fatalnie wpływać na popęd seksualny i •płodność. To niezmiernie smutny objaw. Uważam, że wszystkie kobiety w wieku rozrodczym powinny być badane pod kątem Hashimoto/niedoczynności, ponieważ jeśli tarczyca nie funkcjonuje dobrze, są narażone na poronienia lub w ogóle nie mogą zajść w ciążę. 

No i •problemy psychologiczne... Przy szalejących hormonach tarczycowych chorzy często czują, jakby mieli zwariować. Można być przygnębionym, przestraszonym, wpaść w depresję lub nerwicę lękową. Widziałam wiele osób, które miały zdiagnozowane psychozy, choroby dwubiegunowe, a nawet schizofrenię, tylko dlatego, że ich system odpornościowy zaatakował tarczycę. W początkowej fazie ataku, całe ładunki hormonów tarczycowych zostają wystrzelone do krwiobiegu. Ten nagły wyrzut wywołuje chwilowe pobudzenie i nadaktywność. A kiedy ustąpi, pacjent staje się powolny i przytłumiony. Dla zwykłego lekarza może to wyglądać jak zaburzenia afektywne dwubiegunowe. 

Skoro już wymieniłam te objawy Hahsimoto, chciałabym zaznaczyć, że wszystkie nietypowe zachowania psychiczne są w 100% odwracalne. Najważniejsze jest uświadomienie sobie, że to może być właśnie ta choroba, a nie inna. Dlatego jeśli u kogoś występują jakiekolwiek zaburzenia emocjonalne, depresja, lęki, wahania nastroju, powinien mieć wykonane wszystkie badania tarczycowe. 

Jeśli chodzi o moją historię, byłam nieustannie zmęczona przez 9-10 lat, chociaż spałam po 10-14 godzin każdej nocy. Odwiedziłam wielu lekarzy, którzy mówili 'Zbadaliśmy Panią pod kątem anemii. Zbadaliśmy Pani tarczycę. Wszystko jest w normie. Wszystko jest w porządku. Może powinna Pani pójść do psychiatry, pobrać jakieś antydepresanty, bo najwyraźniej coś jest z Panią nie tak, skoro jest Pani ciągle zmęczona, a my nie możemy znaleźć konkretnej przyczyny'.

Problemem było to, że badali tylko moje TSH...

TSH to podstawowe badanie przy problemach z tarczycą. Jego dobrą stroną jest to, że gdy miano hormonu jest NAPRAWDĘ podwyższone, z całą pewnością mamy do czynienia z niedoczynnością. Niestety, w większości przypadków, TSH nie pozwoli nam wykryć Hashimoto we wczesnej fazie. Poza tym, lekarze przywykli do używania starych norm referencyjnych. 
W czasie, gdy poddawałam się pierwszym badaniom, górną granicą normy bywało nawet 10. A moje TSH wynosiło 4.5. Miałam 25 lat i podobno byłam wspaniale "normalna"... Tyle tylko, że musiałam spać po 12 godzin każdej nocy. 
Obecnie naukowcy uważają, że TSH nie powinno być wyższe niż 2.5. Ale większość pacjentów, czuje się najlepiej przy TSH w granicach 0.5-2.00. Niektórzy lekarze mówią nawet, że okolice 1.00 to wynik optymalny.
Kiedy miałam TSH na poziomie 4.5 moje włosy wypadały garściami, byłam niespokojna, ciągle śpiąca, zmęczona, całkowicie straciłam motywację do działania. A kiedy TSH spadło do 1.00, nagle stałam się radosna, szczęśliwa, towarzyska, moje włosy zaczęły odrastać i zaczęłam się wysypiać w ciągu 8-10 godzin, a nie jak dotąd 10-14. 
Tak więc mamy TSH. To trzeba zrobić na pewno.

Ale inne bardzo ważne badania to przeciwciała przeciwtarczycowe: przeciw peroksydazie tarczycowej (a-TPO) oraz przeciw tyreoglobulinie (a-TG). To właśnie one najczęściej potwierdzają, czy ktoś ma Hashimoto, czy też nie. Co ciekawe, miana przeciwciał mogą być znacznie podwyższone nawet 5-10 lat wcześniej, zanim pojawią się niepokojące wyniki TSH. I właśnie za to je uwielbiam, bo pozwalają wykryć Hashimoto, zanim choroba podwyższy TSH i zacznie niszczyć tarczycę, dzięki czemu możemy działać wcześniej i zminimalizować jej agresję. 
Kolejnymi bardzo ważnymi badaniami są wolne T3 (fT3) i wolne T4 (fT4). U niektórych pacjentów, na skutek pewnych zaburzeń komunikacyjnych na osi przysadka mózgowa-tarczyca, TSH może być naprawdę 'normalne', mimo iż nie mają oni odpowiedniej ilości hormonów tarczycowych we krwi. I właśnie wartości fT3 i fT4 pomagają to określić. 
Ostatnim badaniem, które moim zdaniem, każdy powinien mieć wykonane przynajmniej raz w życiu, jest USG tarczycy. Raporty naukowe pokazują, że 80-90% pacjentów z Hashimoto ma podwyższone miana przeciwciał, ale są też chorzy, u których z jakiegoś powodu ilość przeciwciał wcale się nie zwiększa. I właśnie w takich przypadkach to USG jest ostatecznym potwierdzeniem procesu chorobowego. 
Podsumowując, mamy 6 najważniejszych badań w diagnostyce Hashimoto: TSH, a-TPO, a-TG, fT3, fT4 i USG.

PROWADZĄCY: Chciałbym zapytać o kilka szczegółów odnośnie tych badań. Po pierwsze, jak jest z normami przeciwciał przeciwtarczycowych? Ponieważ kontrolowaliśmy pod tym kątem wielu pacjentów i jedni mieli przeciwciała w normie, inni nieco powyżej, ale wszyscy je mieli. I nagle pojawiał się chory z mianem ponad 3000. Niektóre laboratoria nawet nie mierzą dokładnie powyżej pewnych wartości. Jak w takim razie, zorientować się, kiedy mamy do czynienia z poważnym problemem, a kiedy nie? Czy ilość przeciwciał ma tak naprawdę znaczenie? Czy te liczby wiążą się w jakiś sposób z nasileniem symptomów? Jak ocenić, czy rozpocząć już leczenie czy też nie? 

DR WENTZ: Powiedziałabym, że są pewne teorie mówiące o tym, że przeciwciała przeciwtarczycowe mają jakieś znaczenie fizjologiczne i ludzie powinni ich trochę mieć. Jednak kiedy miano przekroczy 35, większość lekarzy uważa, że to już zbyt dużo. I taka jest zwykle granica normy, choć to też zależy od laboratorium.
Dlatego za każdym razem, gdy widzę przeciwciała o wartości większej niż 35, zaczynam myśleć o ich obniżeniu. Zwykle, nie zastanawiam się nawet, gdy ich miano jest większe niż 100. Zasadniczo, im wyższe miano przeciwciał, tym większe ryzyko, że niedoczynność pojawi się w ciągu roku do pięciu lat. 

Mamy narzędzie zwane punktacją THEA według metody amsterdamskiej, które na podstawie kilku parametrów - takich jak liczba chorych w rodzinie, poziom TSH, miano przeciwciał - pozwala określić prawdopodobieństwo rozwinięcia się niedoczynności tarczycy u danej osoby (na stronie dr Wentz: http://www.tarczycahashimoto.pl/…/najlepsze-testy-w-hashimo… - SON).
Upraszczając, można powiedzieć, że im więcej mamy przeciwciał, tym bardziej agresywny jest atak na tarczycę.

PROWADZĄCY: Oczywiście. Nie wiem, jakie jest obecnie stanowisko medycyny konwencjonalnej, ale z perspektywy funkcjonalnej, to wydaje się bardzo sensowne. 

Myślę też o innej sprawie. Pacjenci bardzo często przychodzą do mnie i opowiadają, że ich lekarze zwykli mawiać, że leczenie tarczycy jest proste, że wystarczy łykać hormony syntetyczne i wszystko będzie dobrze. Miałem nawet chorych z łagodnymi guzkami, którym lekarze mówili 'Usuniemy tarczycę i podamy Panu/Pani Synthroid (odpowiednik Euthyroxu/Letroxu, zawierający syntetyczne T4 - SON)', jakby to nie był żaden problem. Mnie wydaje się, że największym wyzwaniem dla lekarza powinno być takie zarządzanie hormonami, by pacjent czuł się, jak najlepiej. Dążenie do odpowiedniej równowagi T4, T3 i przeciwciał, bez nadmiernego podwyższania żadnego z hormonów. Co o tym myślisz?

DR WENTZ: Kiedy byłam na studiach farmaceutycznych, mieliśmy jeden krótki wykład na temat chorób tarczycy, podczas którego jako najlepszy i najwygodniejszy lek wymieniano lewotyroksynę. 'Dasz pacjentowi i do widzenia, do domu'. Niestety, takie właśnie jest zazwyczaj konwencjonalne podejście do tematu. 

Oczywiście, jako farmaceuta, jako osoba, która sama ma Hashimoto i pracuje z pacjentami z Hashimoto - mogę potwierdzić, że Synthroid rzeczywiście w wielu przypadkach działa dość dobrze. Niektóre osoby przyjmują ten lek i czują się świetnie, zmniejsza się atak na tarczycę, bo staje się ona mniej zauważalna dla systemu immunologicznego i znaczna część objawów choroby znika.
Być może będę teraz stronnicza, ale niestety większość moich pacjentów takiego doświadczenia nie ma. Głównie dlatego, że niektóre osoby nie są w stanie prawidłowo przekształcać Synthroidu. Aktywnym składnikiem leku jest syntetyczne T4. W farmakologii nazywamy to 'prolekiem', ponieważ musi on zostać w organizmie przekonwertowany do hormonu bardziej aktywnego biologicznie - T3. I nie u każdego ten proces przebiega poprawnie i skutecznie...

Dlatego tak często widzimy pacjentów, którzy przyjmują lewotyroksynę, a ich włosy nadal wypadają, senność nie daje im spokoju i wciąż nie mogą schudnąć. Takim osobom powinny być zaproponowane alternatywy, np. NDT (naturalny ekstrakt z tarczycy - SON) lub lek łączony, zawierający zarówno T4, jak i T3, po którym pacjent może od razu poczuć się lepiej. 

Widziałam naprawdę nieprawdopodobne metamorfozy chorych, którym zmieniono lek. Takie łączone leki były stosowane już dawniej, ale popadły w niełaskę. Kiedy je odkryto, bardziej zwracano uwagę na zawartość jodu, niż tyroksyny, przez co porcje hormonów w leku były dość nierówne - po jednej dawce pojawiała się nadczynność, po innej niedoczynność. Oczywiście, taka sytuacja nie może mieć teraz miejsca - współczesne leki są bardzo stabilne jeśli chodzi o skład hormonów. Także, przyjmowanie preparatów naturalnych, takich jak Armour lub WP Thyroid lub leków łączonych (T4 i T3) może być naprawdę zbawienne dla wielu osób.
Innym negatywnym aspektem konwencjonalnego podejścia jest to, że wielu pacjentów po prostu słyszy, że ma leniwą tarczycę, a przy tym trzeba jedynie przyjmować leki. I ludzie są tak powierzchownie "leczeni" przez rok, pięć, dziesięć, a nawet dwadzieścia lat, po czym okazuje się, że rozwinęła się u nich jakaś inna choroba autoimmunologiczna, np. toczeń lub reumatoidalne zapalenie stawów, tylko dlatego, że ktoś kiedyś zignorował prawdziwą diagnozę i nie poinformował, że mają Hashimoto. 
Konwencjonalna medycyna mówi zwykle: "OK, masz z tym problem, tutaj jest lekarstwo, które sprawi, że poczujesz się lepiej. Do widzenia", ale prawda jest taka, że leki - owszem, bardzo ważne dla ludzi ze słabo pracującą tarczycą - jedynie maskują symptomy trwającego gdzieś w tle ataku na ten gruczoł. 
Myślę, że to także jest jednym z powodów, dla których wielu lekarzy nie zleca badań na Hashimoto, ponieważ kiedy chory dowiaduje się, że jego własny organizm atakuje tarczycę, zadaje pytanie: jak mogę to zatrzymać? A medycyna konwencjonalna nie zna odpowiedzi. Ja właśnie tak zareagowałam, gdy usłyszałam własną diagnozę. I od tamtej pory, znalezienie odpowiedzi na to pytanie stało się głównym celem mojej pracy. Jak powstrzymać swoje ciało przed autodestrukcją? Jak naprawić zniszczenia? Czy można zawrócić proces chorobowy?

PROWADZĄCY: Porozmawiajmy, proszę o tym, jak można powstrzymać atak na tarczycę? Jak kontrolować chorobę autoimmunologiczną? I jaki jest Twoim zdaniem, najlepszy sposób na zrównoważenie hormonów tarczycy, poza oczywiście lekami hormonalnymi?

DR WENTZ: Jednym z największych wyzwalaczy choroby autoimmunologicznej - i w zasadzie każdej choroby, która przyjdzie nam do głowy - jest stres. Dlatego wszystkim pacjentom z Hashimoto zalecam, by za wszelką cenę próbowali zredukować stres w swoim życiu. Postarajmy się ograniczyć jak najwięcej czynników wywołujących niepotrzebne napięcie nerwowe. Pracujmy nad sobą. Czasami stres, który bierzemy na siebie jako własny, to zupełnie niepotrzebne obciążanie się dramatami innych ludzi. Nauczmy się wychwytywać takie zbędne sytuacje. Na przykład, kiedy jedziemy samochodem, ktoś zajeżdża nam drogę i zaczynamy się złościć. Hormony stresu od razu szybują w górę. Starajmy się myśleć pozytywnie, prowadzić dzienniczek wdzięczności, zacznijmy medytować, ćwiczyć jogę, biegać, cokolwiek, by zacząć zarządzać stresem, bo on w niczym nam nie pomaga.
Samo panowanie nad stresem to dla większości chorych zbyt mało, by całkowicie zawrócić chorobę autoimmunologiczną, ale są tacy, którym to wystarczyło. Dlatego tak ważna jest moc pozytywnego nastawienia i dobrych myśli. Warto zacząć odkrywać w sobie wdzięczność za to, gdzie jesteśmy, kim jesteśmy i kogo mamy obok w swoim życiu. 
Innym źródłem stresu, o którym mało kto w ogóle myśli w takich kategoriach, jest pożywienie. Przyjrzenie się własnej diecie jest jedną z pierwszych rzeczy, które zalecam osobom z Hashimoto. Utrzymywanie stabilnego poziomu cukru we krwi to bardzo, bardzo ważny element zdrowienia. Wiele z moich objawów, takich jak niepokój, lęki, wypadanie włosów, kołatanie serca, wyciszało się po ustabilizowaniu cukru we krwi. To naprawdę niesamowite, jak silne jest oddziaływanie wahań poziomu glukozy na pobudzenie przeciwciał przeciwtarczycowych.
Dlatego często zachęcam do przygotowania sobie na śniadanie zielonego koktajlu, który ma dużo dobrych tłuszczów i białek. Przepis znajduje się na mojej stronie
(https://www.facebook.com/zapalenietarczycyhashimoto/photos/pb.1389257014645963.-2207520000.1427373130./1457379701167027/?type=1&theater). Powinno się zdecydowanie ograniczyć pokarmy skrobiowe oraz owoce. Pamiętajmy, że na przykład poranne picie soku owocowego może spowodować naprawdę duży skok cukru we krwi. Należy tego unikać.
Zdjęcie: https://www.facebook.com/zapalenietarczycyhashimoto
Inną rzeczą, na którą chciałabym zwrócić uwagę pacjentów, są ich nietolerancje pokarmowe oraz pokarmy, które mogą wywoływać niewłaściwą reakcję układu immunologicznego. Na przykład, jeśli ktoś spożywa gluten, rozpoznawany przez organizm jako zagrożenie, system odpornościowy będzie atakował nie tylko sam gluten, ale również wszystko, co go przypomina, w tym także tarczycę. 
Jeden z pierwszych artykułów naukowych, na jaki się natknęłam w poszukiwaniu sposobów na spowolnienie lub zawrócenie choroby, dotyczył związku Hashimoto z celiakią. W pewnym eksperymencie naukowym wzięli udział pacjenci z celiakią oraz subkliniczną niedoczynnością tarczycy i Hashimoto, u których zastosowano dietę bezglutenową. Po trzech miesiącach, u 20% badanych, miana przeciwciał drastycznie spadły, a funkcjonowanie tarczycy znacznie się polepszyło. Podczas swojej pracy, przekonuję się każdego dnia, że nie tylko osoby z celiakią, ale większość osób z chorobami autoimmunologicznymi, większość osób z Hashimoto, odczuwa naprawdę dużą poprawę na diecie bezglutenowej - ich przeciwciała spadają, a objawy gasną.
Ja sama miałam na przykład przewlekłą chorobę refluksową przełyku (GERD), która odeszła po przejściu na dietę BG. Nie mam celiakii, nie mam jakichś koszmarnych reakcji po spożyciu glutenu, ale moje wyniki wyglądają znacznie lepiej i czuję się lepiej, kiedy go unikam. I podobnie dzieje się u bardzo wielu pacjentów z Hashimoto.
Oczywiście gluten nie jest jedynym pokarmem wywołującym niewłaściwą odpowiedź immunologiczną. Podobnie działa nabiał.
Widziałam wyniki badań, mówiące o tym, że spożywanie nabiału może pogarszać stan chorych w przypadku cukrzycy typu 1. Niestety, na razie, nie ma zbyt wielu badań na ten temat odnośnie Hashimoto, ale właśnie przy tej chorobie to naprawdę bardzo częsty wyzwalacz. Tak było także w moim przypadku - po wykluczeniu z diety nabiału ustąpił ból wywoływany przez cieśń obydwu nadgarstków, wzdęcia oraz zespół jelita drażliwego (IBS). Innymi popularnymi pokarmami drażniącymi są: jajka, zboża, orzechy, nasiona oraz rośliny psiankowate, czyli pomidory, papryki i ziemniaki. 

Często namawiam pacjentów na testy na nietolerancje pokarmowe lub na dietę eliminacyjną, która może być bardzo przydatna w wykrywaniu indywidualnych reakcji na konkretne produkty spożywcze. Widziałam wiele osób, którym udało się całkowicie wyeliminować dokuczliwe objawy poprzez stosowanie bezglutenowej, beznabiałowej, bezsojowej diety w stylu Paleo lub Protokołu Autoimmunologicznego. Właśnie! Zapomniałam o soi, która jest dla tarczycy jak trucizna.
Inną rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę są niedobory składników odżywczych. Niezmiernie ważny jest selen - przyjmowanie 200 mikrogramów tego mikroelementu przez 90 dni, może zredukować ilość przeciwciał przeciwtarczycowych nawet o połowę. Taka suplementacja bardzo pomaga także osobom skarżącym się na wypadanie włosów, niepokój i zmęczenie.  

Zwróćmy uwagę na zbyt małą ilość soku żołądkowego. To było moje osobiste odkrycie. Jak już wspomniałam, miałam problem z refluksem przełyku, dolegliwością bardzo powszechną wśród pacjentów z Hashimoto. Kiedy pracowałam w aptece, praktyka wyglądała tak: "Tutaj są Pani leki na tarczycę. Tutaj Nexium (lek z grupy inhibitorów pompy protonowej, hamujących produkcję kwasu solnego - SON). Zwykle sprzedajemy te leki razem, dlatego umieszczę je w jednej torebce." Obecnie, odchodzi się od takiego postępowania. Niedoczynność tarczycy wiąże się bowiem zazwyczaj z bardzo niskim poziomem soku żołądkowego, co oznacza, że chory nie trawi pożywienia w odpowiedni sposób, przez co często dochodzi do cofania się treści żołądkowej lub podrażniania jelit niestrawionymi resztkami. Dlatego powinno się przyjmować coś, co wesprze produkcję soku żołądkowego, a nie ja powstrzyma. Osobiście bardzo lubię preparaty zawierające betainę i pepsynę, które przynoszą chorym wielką ulgę. 

Jeśli chodzi o mnie, przyjmowanie betainy i pepsyny niesamowicie zwiększyło moją witalność. Dzięki sprawniejszej produkcji soku żołądkowego nie musiałam już spać 10 godzin każdej nocy (co i tak było lepsze niż 12 godzin snu, zanim zaczęłam przyjmować leki tarczycowe), bo już po 8 budziłam się pełna energii, rześka i gotowa do działania. 

Chciałabym też wspomnieć o nadnerczach... Mówiliśmy już o stresie, poziomie cukru we krwi i nietolerancjach pokarmowych - wszystko to osłabia także pracę naszych nadnerczy, a ich wyczerpanie to kolejna dolegliwość ściśle związana z Hashimoto. 
Poza tym, jeśli ktoś jest na diecie przez 90 dni i owszem, czuje się lepiej, ale nie jest to równoznaczne z ustąpieniem większości objawów, zawsze zalecam przyjrzenie się jelitom oraz sprawdzenie, czy w organizmie nie ma jakichś przewlekłych infekcji
W autoimmunologii olbrzymie znaczenie ma zjawisko mimikry molekularnej, polegające na tym, że jeśli jakiś patogen - bakteria lub wirus - ma podobną strukturę do dowolnej części naszego ciała, np. tarczycy, układ odpornościowy może przez pomyłkę zaatakować nie tylko intruza, ale także tę część organizmu, która go przypomina. Istnieje bardzo dużo różnych infekcji mających związek z nasilaniem przebiegu Hashimoto. Trzy najbardziej popularne to: wirus Epsteina-Barr (mogący wywoływać mononukleozę zakaźną - SON), zakażenie bakterią Helicobacter pylori oraz Yersinią (to ostatnie związane zarówno z Hahsimoto, jak i choroba Gravesa-Basedowa). Często by osiągnąć stan remisji, wystarczy te infekcje wyleczyć. 
Kolejnym bardzo powszechnym problemem są zaburzenia w procesach oczyszczających organizm z toksyn. Dobrze wtedy sprawdzić mutacje genu MTHFR, które - w dużym uproszczeniu - utrudniają detoksykację. 
Przedstawiam to wszystko w olbrzymim skrócie, bo nagli nas czas, ale zachęcam wszystkich do samodzielnego zgłębiania tematu, szukania informacji, rozwoju i pracy z lekarzem funkcjonalnym, który pomoże odnaleźć przyczyny źródłowe choroby oraz czynniki nasilające jej przebieg.

PROWADZĄCY: Myślę, że można uporządkować wszystko, co powiedziałaś i zamknąć to w 6 punktach, które będą pasowały do innych chorób, w tym również cukrzycy:

1. Postawienie właściwej diagnozy.
2. Odpowiednie zarządzanie lekami.
3. Dieta.
4. Dbałość o nadnercza. 
5. Uzdrowienie jelit. 
6. Detoks, czyli wspieranie organizmu w oczyszczaniu na poziomie komórkowym. 


Jest jeszcze jedna rzecz o którą chciałbym zapytać. Bardzo często widzę jak ciężko jest pacjentom z cukrzycą 1. lub 2. typu ustabilizować poziom cukru we krwi. Być może ma na to wpływ zbyt wysoki poziom lipidów, być może zbyt niski poziom hormonu T3... Kiedy widzisz niskie T3, co zalecasz? Czy w gre wchodzą tylko leki, czy też jest jakiś inny sposób, by poprawić miano T3?



DR WENTZ: Istnieje kilka możliwych przyczyn niskiego T3. Oczywiście, przyjmowanie leku zawierającego ten hormon będzie bardzo pomocne, ale powinno się zawsze przyjrzeć ewentualnym przyczynom słabego wytwarzania T3. I znowu, czynnikiem, który ma na to wielki wpływ jest stres - główny bodziec do nadmiernego wytwarzania odwrotnego T3 (rT3). Mówimy o kłopotach z konwersją, często związanych z niedoborami np. cynku, selenu, o tym także należy pamiętać. 



PROWADZĄCY: Izabella, bardzo dziękuję za tę niezmiernie interesującą i pouczającą rozmowę.

piątek, 20 marca 2015

Poznajmy się (1) - GLUTEN

Aktualizacja (25.03.2015): 

Drodzy moi, biję się w pierś i usprawiedliwiam. Macie rację, że w ankiecie nie uwzględniłam sytuacji, w której ktoś nie je żadnych zbóż, choć wcale nie jest na protokole autoimmunologicznym. Rzeczywiście poszłam trochę na skróty, ale tak naprawdę ankieta nie miała służyć niczemu więcej, niż zwróceniu uwagi na relację choroby autoimmunologiczne-gluten. 
Szczerze mówiąc, chciałam się zorientować, jak wielu z Was przywiązuje wagę do glutenu w diecie. 

Wnioski są następujące: 
- na około 300 osób - 70 (23%) w ogóle nie przejmuje się swoim jadłospisem, to dużo,
- najwięcej, bo 110 osób, stara się ten gluten ograniczać, co nie zawsze wychodzi,
- około 90 osób deklaruje 100% eliminację,
- a 23 osoby nie jedzą żadnych ziaren (przez mój błąd, nie wiem, czy są na AIP czy np. na paleo lub innej diecie). 

Bardzo Wam wszystkim dziękuję za wzięcie udziału w zabawie. Przyznaję, że trochę mnie martwi ilość osób, które nie doceniają związku Hashimoto z dietą bezglutenową, ale oczywiście, jeśli czują się dobrze, nic mi do tego:)



Trochę prywaty ku pokrzepieniu motylich serc

Dostaje sporo listów, w których skarżycie się na brak zrozumienia w domu, w gronie rodziny, przyjaciół. Piszecie, że bliscy lekceważą Waszą chorobę, że mówią o lenistwie, wypominają ciągłe niewyspanie, zmęczenie, zarzucają wymysły kulinarne, wyolbrzymianie i egoizm. Często przyznajecie im rację. Mimo iż czujecie się zignorowani, niezrozumiani i rozżaleni, myślicie 'no tak, szkoda mi ich, dzieci zasłużyły na lepszą matkę/ojca, a mąż/żona na lepszego partnera'... Pytacie, co zrobić, jak sprawić, żeby ONI zrozumieli, że to wszystko przez chorobę, że to nie Wasza wina, że nic się nie chce.

Cóż, nie jestem psychologiem, ale mogę Wam opowiedzieć o tym, jak ja staram się sobie radzić w podobnych sytuacjach. Zgadzam się, że to bardzo krzywdzące, gdy zwracamy się w momencie słabości do ludzi, których kochamy, którym ufamy, a oni nam nie wierzą, bagatelizują nasze dolegliwości, a nawet z nich szydzą. Nie potrzebujemy dodatkowej krytyki, kiedy sami widzimy, że nie funkcjonujemy, jak dawniej, kiedy wiemy, że zaniedbujemy swoje obowiązki i z każdym dniem myślimy o sobie coraz gorzej...
Wiem, jak to potrafi niszczyć, bo sama czułam ten smutek i zawód. Jednak w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że złe emocje oraz napięta atmosfera nie służą mojemu zdrowiu i zaczęłam się zastanawiać, co zrobić, by ich nie doświadczać, lub by nie dotykały mnie aż tak mocno. 

Skoro nie mogę zmienić drugiej osoby i nie mogę sprawić, by zrozumiała mnie lepiej, być może powinnam nauczyć samą siebie, jak nie pielęgnować urazy, jak nie odbijać piłeczki złośliwości, nie obciążać siebie negatywnymi myślami i utrzymać dobrą relację z kimś, na kim mi zależy.

Zaczęłam przyglądać się sobie. Zaczęłam zadawać sobie pytania, dlaczego tak się czuję, kiedy pojawia się doznanie bycia lekceważoną, w którym momencie zaczynam to sobie robić, czyli myśleć, że zawodzę bliskich, jestem słaba, dziwna i do niczego? 

Postanowiłam przenieść uwagę z tej drugiej osoby na siebie i dostrzec, kiedy zaczynam być własnym krytykiem, kiedy włącza się ten zły, oskarżający wewnętrzny głos, że czegoś nie wykonałam lub wykonałam to niewystarczająco dobrze? Że zamiast posprzątać w kuchni, pozwoliłam sobie na drzemkę, że zamiast wyjść z dzieckiem na spacer, powiedziałam, że nie mam siły, że zamiast ugotować niedzielny obiad z trzech dań, ugotowałam tylko zupę...

I zrozumiałam, że przyjaciele i rodzina, byli jedynie echem głosu, który miałam w sobie. Pomyślałam, że jeśli chcę to zmienić, muszę zacząć od bycia dobrą, miłą i uprzejmą dla siebie, że muszę postarać się tłumić karcący mnie wewnątrz głos, polubić tę nową Sylwię, taką trochę słabszą, niewyspaną, niezbyt dobrze zorganizowaną i być swoim najlepszym obrońcą, a nie oskarżycielem. 
Już sama myśl o tym zmniejszyła wewnętrzne napięcie. Przestałam się czepiać bliskich, oczekiwać, że będą w wiecznej gotowości dla mnie. Zrozumiałam, że to przede wszystkim ja jestem osobą, na którą powinnam liczyć, ja jestem osobą, z którą powinnam się zaprzyjaźnić. I nie muszę się nikomu tłumaczyć, przed nikim usprawiedliwiać, że mam gorszy dzień, że coś mnie boli, że czegoś nie powinnam jeść lub potrzebuje odpoczynku. Dlaczego sobie na to nie pozwolić? Przecież świat się nie zawali. Gdyby moja córka powiedziała 'mamo, jestem dziś słaba, położę się', czy byłabym na Nią zła, czy kazałabym Jej wziąć się w garść i zacząć odrabiać lekcje? Z pewnością nie. Dlaczego nie umiem być tak dobra i troskliwa dla siebie?

Czy naprawdę muszę pielęgnować swoją chorobę, trzymać ją przy życiu, mówić o niej, zasłaniać się nią tylko po to, by usprawiedliwiać się przed samą sobą i bliskimi?

Postanowiłam skończyć z postawą oskarżycielsko-obronną i powiedziałam sobie: 'Jeśli jestem zmęczona, obolała, zdenerwowana, nie będę oczekiwać, że ktoś inny o mnie zadba lub wyrazi zgodę na mój odpoczynek. Po prostu odpocznę. To jest mi potrzebne i mam do tego prawo. Jeśli ktoś namawia mnie na zjedzenie potrawy, która jest dla mnie szkodliwa, nie będę się usprawiedliwiać, tłumaczyć. Po prostu grzecznie odmówię. Nawet jeśli to obrazi gospodynię. Muszę zacząć myśleć o sobie, a nie o tym, co pomyślą i powiedzą inni. Tak właśnie zrobię'.
I zrobiłam:) Nie powiem, że udało się w 100%, wciąż mam lekkie poczucie winy, że w weekendy za długo zostaje w łóżku, ale odkąd zaczęłam być bardziej wyrozumiała dla siebie, swoich potrzeb i słabostek, poprawiły się moje relacje z innymi ludźmi. Dzisiaj potrafię powiedzieć do bliskich: "Przykro mi, że nie rozumiesz, co się ze mną dzieje. Jeśli chcesz mogę Ci pomóc później, ale teraz muszę się położyć/odpocząć/zrelaksować/uspokoić/iść na spacer. Dzięki za zrozumienie." I wiecie co? ONI są zaskoczeni, ale to przyjmują i napięcie znika:)
Jeśli wysyłasz całemu światu wiadomość 'nie kocham siebie', dajesz mu niejako pozwolenie na złe traktowanie. Jeśli się nie akceptujesz, oskarżasz, nie jesteś z siebie zadowolony, pozwalasz innym na to samo. Ale kiedy to zmienisz, kiedy zmienisz siebie, kiedy powiesz stanowczo 'taki właśnie jestem i takie są moje potrzeby', ludzie to uszanują i zaakceptują. A jeśli nie? To ich problem! Ty rób to, co jest dobre dla Ciebie. Wyjdź na dziesięciominutowy spacer, chociaż zupełnie Ci się nie chce. Zacznij dzień realizując trzy punkty planu pt. 'Tylko ja'. To mogą być drobiazgi: wypicie ciepłej szklanki wody z cytryną, przygotowanie ulubionego (ale zdrowego;)) śniadania, połknięcie zalecanych suplementów. Poczuj, że o siebie dbasz. Po południu zjedz pyszną, odżywczą sałatę i pozwól sobie na odpoczynek. Popatrz na zachodzące słońce, poczytaj ciekawą książkę przed snem. Cokolwiek, byle Ci było dobrze. 
;)



niedziela, 15 marca 2015

Hormony tarczycy dla bystrzaków

Nigdy nie zrozumiemy do końca swoich objawów bez znajomości podstaw anatomii i fizjologii człowieka. Dzięki wiedzy o naszej budowie i procesach zachodzących w organizmie możemy otrzymać bardzo wiele dodatkowych wskazówek, które pomogą nam lepiej rozpracować chorobę. Dlatego chcąc okiełznać Hashimoto, warto czasem powertować elementarz fizjologii. I nie mówię tu o zaczytywaniu się w podręcznikach akademickich, wkuwaniu łacińskich słówek czy analizowaniu wzorów chemicznych. Mam na myśli wiedzę elementarną, która czasem trochę nudna i zdawałoby się do niczego nam niepotrzebna, bardzo ułatwia zrozumienie sygnałów wysyłanych przez nasze ciało. 
Na zdrowie tarczycy, na odpowiednią ilość produkowanych przez nią hormonów oraz ich zdolność oddziaływania na nasze komórki wpływa mnóstwo czynników. Dlatego podczas rozwiązywania jakichkolwiek problemów z tarczycą powinniśmy przestać koncentrować się tylko na niej i dążyć do znalezienia pierwotnej przyczyny naszych dolegliwości. 


OŚ PODWZGÓRZE-PRZYSADKA-TARCZYCA

Zacznijmy więc od tego, że tarczyca jest jednym z gruczołów wydzielania wewnętrznego. Gruczoł zaś to organ, który wytwarza i uwalnia do krwi hormony, czyli związki chemiczne mające do wykonania różne zadania w różnych częściach naszego ciała. 



Produkcja hormonów tarczycy zaczyna się tak naprawdę już w mózgu. Mówiąc o metabolizmie jakichkolwiek hormonów, zwykle używa się określenia OŚ. Prześledźmy więc tzw. oś tarczycy, która ma swój początek w części mózgu, zwanej podwzgórzem.

1. PODWZGÓRZE uwalnia hormon TRH (tyreoliberyna) pobudzający przysadkę mózgową do wydzielania, znanego nam wszystkim, hormonu TSH.
Funkcja podwzgórza jest zależna od neuroprzekaźników, takich jak serotonina lub dopamina, które przenoszą informacje między komórkami nerwowymi. Zatem, jeśli w naszym organizmie dzieje się cokolwiek, co zaburza produkcję tych neuroprzekaźników, ma to także wpływ na wytwarzanie hormonów tarczycy. To niezmiernie istotne ponieważ około 90% neuroprzekaźników powstaje w jelitach. Mamy więc kolejny powód, by zadbać o układ trawienny.
Pracę podwzgórza zaburzają także różnego rodzaju leki (np. nasenne, kortykosteroidy) lub alkohol.

2. Kiedy podwzgórze uwolni TRH, hormon przemieszcza się do PRZYSADKI MÓZGOWEJ i uwalnia z niej TSH (tyreotropina)
Podwzgórze jest w osi tarczycy niczym dyrygent, którego zadaniem jest obserwacja i nadzór tego, co dzieje się w całej orkiestrze, czyli organizmie. Kiedy dzięki mechanizmom sprzężenia zwrotnego wykryje, że w naszym ciele jest za mało hormonów tarczycy, zaczyna produkować więcej TRH, co jest równoznaczne z późniejszym wzrostem poziomu TSH. 
Proszę zwróćcie uwagę na to, że wszystkie dotychczas opisane procesy zachodzą w czaszce, to dlatego tak istotne są wszelkie urazy głowy, których doświadczamy. Wstrząs mózgu, wypadek samochodowy, kontuzje sportowe - wszystkie tego typu wydarzenia mogą mieć wpływ na układ nerwowy i zaburzać proces sprzężenia zwrotnego, dzięki któremu mózg otrzymuje informacje, że trzeba zwiększyć produkcję hormonów.
Przysadka mózgowa składa się z dwóch płatów: przedniego i tylnego. I to przedni płat wydziela hormon tyreotropowy, czyli nasz TSH, pobudzający produkcję i wydzielanie hormonów tarczycy.
TSH stymuluje także enzym TPO, czyli peroksydazę tarczycową, która wspiera prawidłową prace tarczycy. To właśnie ten enzym jest bardzo często atakowany przez nasz system odpornościowy, kiedy mamy Hashimoto (przeciwciała a-TPO). 

3. Powtórzmy: podwzgórze uwalnia TRH, który przemieszcza się do przedniego płata przysadki, gdzie stymuluje uwalnianie TSH. 
Następnie TSH przemieszcza się w krwiobiegu (jak to hormony mają w zwyczaju;)) do TARCZYCY, która wytwarza: trójjodotyroninę (T3) i tyroksynę (T4).


I to jest właśnie nasza hormonalna oś podwzgórze-przysadka-tarczyca (PPT)Prawda, że proste?:) 


FIZJOLOGIA TARCZYCY

Skoro porównałam podwzgórze do dyrygenta orkiestry, to tarczyca może być jej najsłynniejszą solistką - gwiazdą, o której mówią wszyscy... niestety najczęściej z żalem i niechęcią.

Zdrowa tarczyca ma kształt motyla, który przysiadł na tchawicy z przodu szyi. Jest stosunkowo niewielkim gruczołem wydzielającym zaledwie dwa hormony, ale ma ogromny wpływ na nasz ogólny stan zdrowia i metabolizm. Hormony tarczycy wpływają na każdą komórkę w naszym organizmie, o czym z całą pewnością przekonaliście się na własnej skórze.



Wróćmy do mechanizmów zachodzących na osi PPT. 
Kiedy do naszej tarczycy dociera TSH wysłane przez przysadkę mózgową, uruchamia się w niej produkcja i uwalnianie dwóch hormonów: T3 i T4.

T4 - TYROKSYNA - jest głównym hormonem produkowanym przez tarczycę (stanowi ok. 93% jej całej produkcji hormonalnej). Jest uważana za tzw. prohormon, ponieważ sama w sobie jest nieaktywna i musi zostać zamieniona w aktywny hormon T3 (proces nazywany konwersją T4 do T3).

• Dopiero T3 - TRÓJJODOTYRONINA - jest hormonem, który bierze udział w produkcji energii w każdej żywej komórce naszego ciała (w postaci ATP - organicznego związku chemicznego będącego nośnikiem energii chemicznej używanej przez komórki). Energię wytwarza tak naprawdę cała biochemiczna kaskada przemian od T4 do T3, w którą zaangażowany jest także wspomniany wcześniej enzym TPO - peroksydaza tarczycowa.

Skoro T4 jest tylko prohormonem, który musi się zmienić w aktywne na poziomie komórkowym T3, a produkcja tarczycy to w 93% T4, a zaledwie w 7% T3 - oczywistym jest olbrzymie znaczenie prawidłowo przebiegającego procesu konwersji T4 do T3.

To ważna informacja: przez problemy z konwersją T4 do T3 możemy mieć niedobory T3, mimo iż tarczyca wytwarza wystarczającą ilość T4. W takiej sytuacji, w badaniu krwi wyjdzie dużo T4 i zdecydowanie za mało T3. Podobnie, gdy bierzemy lek z samym T4 (Euthyrox/Letrox) i mamy problemy z konwersją - T4 pójdzie nam ładnie w górę, ale T3 niestety nie.
Dlatego tak istotne jest obserwowanie całej 'trójki tarczycowej', a nie tylko TSH, albo jak to robią niektórzy lekarze - TSH+fT4. 

Podstawą struktury naszych dwóch hormonów tarczycy - T3 i T4 - jest aminokwas tyrozyna. Każdy hormon tarczycy składa się z dwóch cząsteczek tyrozyny z przyczepionymi do nich atomami jodu.
Co ciekawe, nazwa tyrozyny pochodzi od greckiego słowa 'tyros', które oznacza ser, ponieważ aminokwas ten został odkryty przez niemieckiego chemika w kazeinie, czyli białku mleka. To dość istotne, zwłaszcza w kontekście nieszczelnego jelita i autoagresji, gdzie gluten i kazeina odgrywają niebagatelną rolę.

Cyferki 3 i 4 w nazwach hormonów odnoszą się do ilości atomów jodu przyczepionych do struktury podwójnego pierścienia tyrozyny. 
I tak tyroksyna - T4 - ma dołączone 4 atomy jodu, a trójjodotyronina - T3 - ma dołączone 3 atomy jodu. Co w związku z tym musi się stać, żeby T4 zamieniło sie w T3? Z T4 musi zostać usunięty jeden atom jodu i jest to proces zwany dejodynacją.



Powtórzę raz jeszcze: to T3 jest najbardziej aktywnym hormonem tarczycy. To właśnie on działa na poziomie komórkowym, on jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania całego organizmu, stabilnego metabolizmu, utrzymania ciepłoty ciała i wielu, wielu innych procesów.

Kiedy mówimy o poziomach T3 i T4, mamy na myśli poziomy całkowite tych hormonów we krwi. Jednak takie wartości mogą być mylące, ponieważ T4 jest uwalniane z tarczycy najczęściej w formie związanej z białkiem, a związany hormon jest bezużyteczny - nie możemy go wykorzystać jako prohormonu i przekonwertować do T3. 
Zaledwie 1% T4 produkowanego w tarczycy to postać wolna tego hormonu!
Kiedy hormon jest związany z białkiem nie może oddziaływać z miejscem receptorowym w komórce. To tak, jakby miał zajęte ręce i nie mógł już ich podać receptorowi. Jedynie hormon w postaci wolnej może wchodzić w reakcje z receptorami komórek i wywoływać pożądany efekt hormonalny. 
Dlatego całkowity pomiar T4 nic nam nie mówi o rzeczywistej aktywności tego hormonu. Poza tym pigułki antykoncepcyjne, ciąża, dominacja estrogenowa, która jest dziś przekleństwem zarówno kobiet, jak i mężczyzn - wszystko to może zwiększyć ilość białka związanego z T4 i sprawić, że jeszcze większa ilość hormonu będzie "zaspokojona" i bezużyteczna. Paradoksalnie, całkowite wartości T4 mogą być wtedy nawet podwyższone. I co z tego? Skoro związane T4 nie może zostać przekształcone w T3...
Ta sama sytuacja ma miejsce w przypadku T3, gdzie: 
T3 całkowite = T3 związane z białkami + T3 wolne (fT3). 

Czyli mamy dwie różne miary
- całkowite wartości hormonów (T3 i T4) 
oraz 
- wolne wartości hormonów (fT3 i fT4).
Jedynie badanie fT4 odzwierciedla biologicznie aktywną formę T4, a tylko taka może być konwertowana do T3 (niestety fT4 nie konwertuje tylko do T3, czasem jest to rT3, o czym za chwilę).
Jedynie badanie fT3 odzwierciedla biologicznie aktywna formę T3, a tylko taka może działać na poziomie komórkowym i wytwarzać energię w postaci ATP.
Czy teraz rozumiecie, dlaczego tak ważne jest badanie wolnych (f=free) hormonów (fT3, fT4) i prześledzenie całej "trójki tarczycowej"? 
Prawda jest taka, że panel badań tarczycy powinien obejmować: TSH, fT3, fT4, przeciwciała oraz nieszczęsne rT3, którego zbadanie jest w Polsce wciąż niemal niewykonalne...


KOLEJNY PRZYSTANEK: WĄTROBA I NERKI ORAZ NIEZNANE rT3

Opowiadając o konwersji T4 do T3 wspomniałam, że fT4 nie zawsze przekształca się w T3, ponieważ może także konwertować do tzw. odwrotnego T3 - ODWROTNEJ TRÓJJODOTYRONINY - czyli rT3. Postaram się wyjaśnić, jak do tego dochodzi.
Żeby z T4 powstało T3 trzeba usunąć z cząsteczki tyroksyny (T4) jeden atom jodu. Proces ten, zwany dejodynacją, odbywa się głównie w wątrobie (tutaj ma miejsce aż 60% konwersji) i w nerkach. Czy muszę podkreślać, że powinno nam bardzo zależeć na jak najlepszej kondycji tych narządów?:) 
Enzymem odpowiedzialnym za przekształcenie tego jednego małego pochodzącego z tarczycy procenta fT4 w aktywne T3 jest dejodynaza.

To właśnie enzym dejodynaza usuwa jeden atom jodu z cząsteczki tyroksyny (T4). 

Jeżeli usunie atom jodu z pozycji 5' - powstaje najbardziej czynny metabolicznie hormon tarczycy – T3 , jeśli jednak usunie go z pozycji 5, to powstaje rewers T3 - rT3.

Działanie dejodynazy jest uzależnione od obecności dwóch kluczowych minerałów. Jesteście gotowi? Te minerały, które ułatwiają konwersję T4 do T3 to: selen i cynk. 
Bardzo dobrym źródłem selenu są orzechy brazylijskie. Zazwyczaj 1-2 wystarczą na pokrycie dziennego zapotrzebowania na ten mikroelement. Lepiej nie przekraczać ilości 4-5, ponieważ nadmiar selenu jest szkodliwy. Dobrze jest je umyć przed spożyciem i zwróćcie uwagę na to, by nie były zjełczałe. Powinny smakować jak masło i - tak jak masło - można je trzymać w lodówce. Selen znajdziemy także w halibucie, sardynkach, krewetkach, łososiu, indyku i wołowinie (pamiętajmy o dobrej jakości).
Jeśli chodzi o cynk, źródłem numer jeden są ostrygi, które u nas jada się bardzo rzadko:), ale także: wołowina, mięso kraba, orzechy nerkowca, ciecierzyca, migdały itd.
Tak więc, dejodynaza, której praca jest uzależniona od obecności cynku i selenu, usuwa atom jodu z cząsteczki fT4 i zamienia ją albo w T3 albo w rT3.

Zwykle około 40% T4 zostaje przekształcone w T3, a 20% w odwrotne T3, CHYBA ŻE coś się popsuje...
Otóż rT3 ma taką samą strukturę molekularną jak T3, ale przez małe odwrócenie w cząsteczce tyrozyny, jest jakby jego wyłączoną, nieaktywną wersją. 


Co doprowadza do tego, że zamiast T3 wytwarza się nic niewarta wersja odwrotna? 
Popatrzcie na schemat. Bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na funkcjonowanie tarczycy i konwersję T4 do T3 jest stres i to właśnie on może wywołać nadprodukcję odwrotnego T3. Stres powoduje, że atom jodu zostaje usunięty ze złej strony pierścienia tyrozyny i zamiast upragnionego aktywnego T3 powstaje niepotrzebne nam rT3. Inne czynniki sprawiające, że fT4 zamienia się w rT3 zamiast w T3, to obok stresu: zmęczenie nadnerczy, niski poziom ferrytyny, dysfunkcje wątroby lub nerek, zaburzenia ilości soku żołądkowego, zbyt mała kaloryczność posiłków, różnego typu infekcje i leki... 

Dlaczego nie chcemy tego odwrotnego T3 (rT3)? 
Bo działa przeciwstawnie do T3. Wygląda tak samo, dzięki czemu wiąże się z receptorami komórek, które tak naprawdę 'czekaja' na T3. rT3 wsuwa się jak klucz do receptora przygotowanego na T3 i niepotrzebnie zajmuje miejsce, bo sam jest nieaktywny i nic w tej komórce nie zrobi. 
Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na jeszcze jedną rzecz. Otóż, kiedy powstanie już T3, w rzeczywistości nie jest jeszcze aktywny do momentu, aż dostanie się do przewodu pokarmowego i zostanie aktywowany przez tamtejszy enzym zwany sulfatazą jelitową. I znowu wraca temat konieczności dbałości o jelita i ich właściwą mikroflorę. 

PODSUMOWANIE 

1. Kiedy w naszym ciele jest za mało aktywnych hormonów tarczycy, zostaje wysłana do mózgu wiadomość. Ta 'prośba o zwiększenie produkcji' dostaje się w krwiobiegu przez tylny płat przysadki do podwzgórza.
2. Zaalarmowane podwzgórze zaczyna wtedy produkować hormon TRH, który dostaje się do przedniego płata przysadki mózgowej.
3. Wówczas, pod wpływem TRH, przysadka zaczyna produkować TSH - hormon stymulujący tarczycę.
4. Cała ta kaskada ma służyć pobudzeniu tarczycy do pracy i wyprodukowania przez nią hormonów T4 i T3. Tarczyca wytwarza więc T4 (93% produkcji) i T3 (7% produkcji).
5. Niestety większa część tych hormonów jest w postaci związanej z białkiem, a taka postać jest nieaktywna i nas nie interesuje. Tylko 1% z T4 wyprodukowanego w tarczycy jest hormonem wolnym i aktywnym.
6. Ten 1% T4 musi zostać zamieniony w T3 (bo tylko T3 może działać na nasze komórki). To jest właśnie konwersja T4 do T3, która zachodzi głównie w wątrobie i nerkach.
7. Jednak nie cała fT4 zostanie zamieniona w T3. Część fT4 na skutek działania różnych czynników (stres, leki, brak minerałów, stany zapalne itd) zamieni się w odwrotne T3, tzw. rT3.
8. rT3 'podchodzi' do komórek, jakby było aktywnym T3, a tak nie jest. Komórki 'nabierają się' i przyjmują rT3, który tak naprawdę nie może zrobić nic i po prostu je blokuje - aktywne T3 już na taką komórkę zadziałać nie może, bo rT3 wypełniło jej receptory. 
9. To straszne, ale w Polsce wciąż bardzo trudno zrobić badanie rT3. Można kupić test online i wysłać próbkę do Niemiec, ale robienie samego rT3 mija się z celem, bo chorego interesuje tak naprawdę stosunek fT3 do rT3 (optymalnie fT3/rT3 > 2). A pomiar powinien być przecież z jednego pobrania krwi!





poniedziałek, 2 marca 2015

Lewotyroksyna - rano czy wieczorem?


Każdy pacjent przyjmujący leki na tarczycę zna tę radę, że dla najlepszego rezultatu powinien je łykać zaraz po przebudzeniu, na pusty żołądek i odczekać co najmniej 30 minut zanim coś zje (poza tym, powinien zaczekać przynajmniej 3-4 godziny zanim weźmie wapń lub żelazo, które mogą przeszkodzić w przyswojeniu hormonów tarczycowych).



ALE: w 2007 roku, a później w 2010, opublikowano dwa ważne badania, które potwierdziły, że przyjmowanie leku z samą LEWOTYROKSYNĄ (czyli syntetyczne T4 - np. Euthyrox i Letrox) może być korzystniejsze wieczorem.


Od jakiegoś czasu obserwowano, że profil hormonalny niektórych pacjentów bardzo się poprawiał po zmianie pory przyjmowania lewotyroksyny, z rana na wieczór. 

W 2007 roku przeprowadzono pierwsze badanie na niewielkiej grupie chorych (12 osób), w której wprowadzono taką właśnie zmianę. 
Podczas badania oceniano, jaki wpływ na poziomy oraz metabolizm hormonów tarczycy ma pora dnia, o której pacjent przyjmuje lek. Wnioski były jednoznaczne. Naukowcy stwierdzili, że przyjmowanie leku przed snem, a nie rano, skutkowało "wyższym stężeniem hormonów tarczycy, przy niższym stężeniu TSH". TSH spadło, a fT4 wzrosło - u wszystkich pacjentów (12/12), natomiast fT3 urosło - u wszystkich z wyjątkiem jednego (11/12).

Badacze sugerowali kilka możliwych wyjaśnień tego zjawiska:
• nawet jeśli pacjent odczeka 30 minut z jedzeniem, śniadanie wciąż może zakłócać jelitową absorpcję lewotyroksyny,
• perystaltyka jelit jest wolniejsza w nocy, co oznacza, że tabletka z tyroksyną przebywa w jelitach dłużej, stąd lepsze wchłanianie leku,
• konwersja T4 do T3 może być bardziej skuteczna wieczorem.

Uznano, że trzeba to małe, pilotażowe badanie potwierdzić badaniem randomizowanym z podwójną ślepą próbą. Wyniki nowego eksperymentu opublikowano w 2010 roku. 90 pacjentów przyjmowało przez 6 miesięcy - jedna tabletkę rano i jedną wieczorem (w jednej była lewotyroksyna, w drugiej placebo). Naukowcy przeanalizowali nie tylko poziomy hormonów tarczycy, ale też stężenie kreatyniny, lipidów, indeks masy ciała, tętno i inne parametry. 
Wniosek był następujący: pacjenci przyjmujący lewotyroksynę na noc mieli spadek TSH i wzrost poziomów fT4 i T3 (inne parametry nie wykazywały istotnych zmian), dlatego zasugerowano, by lekarze zaczęli rozważać zalecanie pacjentom przyjmowania lewotyroksyny przed snem.

Zdaniem Mary Shomon (ekspertki i autorki kilku książek na temat tarczycy) przyjmowanie leku przed snem, a nie w godzinach porannych, może przynieść wiele korzyści:

• po pierwsze - jest łatwiejsze, ponieważ pacjent nie musi się martwić, kiedy zjeść śniadanie,

• po drugie - łatwiej uniknąć reakcji z innymi lekami, suplementami i pokarmami, takimi jak wapń, żelazo, potrawy z dużą zawartością błonnika, które mogą utrudniać absorpcję leków na tarczycę,

• po trzecie - nie trzeba czekać aż 60 minut na wypicie kubka kawy (jeśli ktoś tę kawę wciąż pije;)),

• po czwarte - jest szansa na poprawienie samopoczucia osób, które wciąż mają objawy spowodowane nie najlepszym wchłanianiem leku w ciągu dnia.

Pamiętajmy, że badania dotyczyły samej lewotyroksyny, czyli syntetycznej formy tyroksyny (hormonu T4). 
Leki zawierające T3, takie jak np. Cytomel, Novothyral lub te z naturalnymi hormonami tarczycy, np. Armour - nie były oceniane w badaniu i nie wiadomo, jak na ich wchłanianie wpływa pora dnia przyjmowania. 


Przytaczam ten artykuł, nie po to, by cokolwiek zmieniać czy sugerować, ale byście mieli świadomość, że taka opcja istnieje, że ma zalety i że można ją wykorzystać we własnej terapii. Wiem, że są wśród Was osoby przyjmujące hormony przed snem i taki tryb bardzo sobie chwalą.
Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, ale jeśli ktoś męczy się z porannym przyjmowaniem lewotyroksyny, może powinien rozważyć wprowadzenie zmiany. Oczywiście pod opieką lekarza. 

Pamiętajcie, że po takiej zmianie trzeba koniecznie sprawdzić poziomy hormonów po ok. 6-8 tygodniach.

(Raporty z badań wymienionych w artykule: •Bolk, Nienke MD; et. al. "Effects of Evening vs Morning Levothyroxine Intake: A Randomized Double-blind Crossover Trial." Archives of Internal Medicine. 2010;170(22):1996-2003, Vol. 170 No. 22, Dec 13/27, 2010, http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17201800
•Clinical Endocrinology 66 (1), 43-48, Volume 66, Issue 1, pages 43-48, January 2007).