poniedziałek, 26 stycznia 2015

Nieszczelne jelito - część 2.

W pierwszej części artykułu o nieszczelności jelitowej (Nieszczelne jelito - część 1.) starałam się odpowiedzieć na dwa pytania:

1. Co wspólnego mają jelita i autoimmunologiczne zapalenie tarczycy typu Hashimoto?

2. Skąd się bierze i czym jest nieszczelne jelito?

Najwyższy czas, by zająć się typowymi objawami i odpowiedzieć na kolejne pytania.


3. Czy powinienem się przejmować i drążyć temat nieszczelnego jelita, jeśli nie mam żadnych dolegliwości trawiennych?


Oto pięć skarg zdrowotnych, które najczęściej wymieniają pacjenci w gabinetach lekarskich zachodniego świata:
  • kłopoty trawienne,
  • zmęczenie,
  • otyłość,
  • PMS (oczywiście tylko kobiety;)),
  • depresja.
Wszystkie te problemy, na pierwszy rzut oka, wydają się być bardzo niezależne i w ogóle ze sobą niezwiązane. Zdarza się, że chodzimy od lekarza do lekarza i żaden z nich nie dostrzega relacji między poszczególnymi dolegliwościami. Finał jest taki, że wracamy do domu z plikiem recept, po czym każdego dnia  posłusznie łykamy garść leków na 1000 przypadłości.

A przecież istnieje potencjalny wspólny mianownik - JELITA.




Gdy jelita nie pracują dobrze, cierpi cały organizm. Jednym z ich zadań jest trzymanie wszystkich złych rzeczy z dala od reszty naszego ciała. Kiedy zaczynają "przeciekać", przepuszczają wszystko to, co nie powinno się dostać do krwiobiegu, uruchamiając tym samym wiele bardzo szkodliwych procesów w mózgu, stawach, skórze, tarczycy i wszędzie indziej. 

To, że nie mamy dolegliwości żołądkowo-jelitowych nie oznacza, że problem nieszczelności jelitowej nas nie dotyczy. Jedno z badań pokazało, że aż 30% spośród osób ze zdiagnozowanym zespołem cieknącego jelita nie miało ŻADNYCH problemów trawiennych. Jelita są bowiem tylko jednym z miejsc, gdzie rozgrywa się akcja. Są okolicą, w której rozpoczyna się ciąg wydarzeń mających wpływ na nasze całe ciało, prawdziwym źródłem bardzo wielu chorób.


źródło: thepaleomom.com
Chyba każdy z nas intuicyjnie wie o silnym połączeniu jelita-mózg. Wiele osób ma problemy gastryczne w sytuacjach stresowych - biegunki na tle nerwowym, ból żołądka przed egzaminem, wymioty przed ważnym życiowym wydarzeniem itd. To działa także w drugą stronę - jelita mają olbrzymi wpływ na nasz mózg. Kiedy chorują mogą zmieniać nastrój, wywoływać lęki i depresję. Zwiększona przepuszczalność jelit ma silny związek z autyzmem u dzieci. Przeprowadzono wiele badań na myszach i szczurach, które potwierdziły wpływ flory bakteryjnej jelit na to, co się dzieje z mózgiem i dziś wiemy z całą pewnością, że bakterie jelitowe mogą kontrolować przepuszczalność bariery krew-mózg. Piszę o tym, bo uświadomienie sobie, jak potężny jest związek jelit z mózgiem, to niezmiernie ważny element procesu leczenia.

Kolejną istotną sprawą jest relacja jelita-metabolizm. Zmiany w mikrobiomie jelit maja ogromny wpływ na naszą wagę, mogą zmniejszać lub zwiększać apetyt, przyspieszać lub spowalniać tempo w jakim spalamy i magazynujemy tłuszcz. 

Moją osobistą bolączką i piętą achillesową jest związek jelita-skóra, który próbuje ogarnąć i okiełznać od wielu lat. Przeprowadzono setki badań na ten temat. Przytoczę tylko kilka przykładów. Jeden z eksperymentów naukowych pokazał, że aż 14% pacjentów z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego i 24% pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna miało permanentne wysypki skórne lub pokrzywki. Inne badanie, z udziałem 80 chorych, ujawniło że ci z nich, którzy mieli trądzik, mieli też podwyższone poziomy lipopolisacharydów we krwi (LPS=endotoksyny produkowane m.in. przez bakterie jelitowe). Jest to o tyle ważne, że normalnie, przy zdrowych, szczelnych jelitach, nie powinno być LPS we krwi. Kolejny przykład - badanie poprawy funkcji bariery jelitowej przy doustnym przyjmowaniu probiotyków pokazało, że aż 80% z 300 pacjentów, którym podawano dostępne na rynku probiotyki odnotowało kliniczną poprawę trądziku. 

W końcu niezmiernie ważna relacja: jelita-układ odpornościowy. Wiele razy pisałam o tym, że w jelitach znajduje się 70-80% systemu immunologicznego.  Wspomniany wcześniej dr Alessio Fasano sformułował bardzo odważną tezę, że choroba autoimmunologiczna nie może się pojawić, jeśli nie było wcześniej problemu przepuszczalności jelitowej, czyli że nieszczelne jelito jest pierwszym  i niezbędnym etapem rozwoju choroby z autoagresji. Opierając się na tej teorii, popartej przez inne badania i współczesne publikacje naukowe, można stwierdzić, że jeśli masz Hashimoto, najprawdopodobniej masz też nieszczelne jelito.

Mózg, metabolizm, skóra, układ odpornościowy to tylko kilka przykładów, ponieważ jelita mają związek z każdą częścią naszego ciała. I kiedy pojawiają się bardzo różne problemy zdrowotne, pamiętajmy, że ich początkiem mogą być właśnie stany zapalne jelit. Nie zapominajmy, że nawet jeśli nie mamy żadnych objawów typowo trawiennych, to jelita mogą być źródłem nadwagi, problemów z cerą, zmęczenia, napięcia przedmiesiączkowego, lęków, depresji czy zaburzonej pracy tarczycy.



4. Po czym poznać, jak się zorientować i sprawdzić, czy  moje jelito jest nieszczelne?


Zgodnie z tym, co napisałam w odpowiedzi na pytanie trzecie, objawy nieszczelności jelitowej mogą się pojawić w całym organizmie, dlatego powinniśmy być wyczuleni na bardzo różne i indywidualne sygnały.

I. NAJBARDZIEJ POPULARNE SYMPTOMY NIESZCZELNEGO JELITA

(Zaznaczam,  że wymienione tu dolegliwości nie mają związku przyczynowo-skutkowego z nieszczelnym jelitem, tzn. nieszczelne jelito nie zawsze jest ich bezpośrednim źródłem oraz wymienione objawy nie zawsze muszą wywoływać nieszczelne jelito. Zestawienie uwzględnia tzw. symptomy i schorzenia towarzyszące, czyli takie, które są bardzo często obecne przy przepuszczalności jelitowej.)


1. Objawy jelitowe
a. Zespół jelita drażliwego (IBS, ang. Irritable Bowel Syndrome).
b. Nieswoiste zapalenia jelit (IBD, ang. Inflammatory Bowel Diseases). To grupa przewlekłych chorób zapalnych przewodu pokarmowego, głównie jelita grubego lub cienkiego. Najczęstszymi chorobami z tej grupy są: choroba Leśniowskiego-Crohna i wrzodziejące zapalenie jelita grubego. 
c. Nietolerancje pokarmowe.
d. Typowe objawy trawienne takie jak: przewlekłe zaparcia i biegunki, gazy, wzdęcia, odbijanie, niestrawność, refluks, zgaga.


2. Objawy autoimmunologiczne
To objawy związane z układem odpornościowym, który przez pomyłkę atakuje zdrowe tkanki/organy, np. mięśnie, stawy, mózg, jelita, wątrobę lub tarczycę. Znamy bardzo wiele chorób autoimmunologicznych (80-100 w zależności od zestawienia) i prawdopodobnie równie wielu jeszcze nie znamy, ale zgodnie z przełomowymi badaniami dr Fasano, każda z tych chorób była poprzedzona wystąpieniem nieszczelności jelitowej. Tak więc, jeśli masz problem z autoagresją, na 99,999% masz też nieszczelne jelito. 


3. Objawy skórne
Ogólnie wszystkie problemy skórne, a więc: swędzenie skóry, wszelkiego rodzaju wysypki, egzema, trądzik, trądzik różowaty, pokrzywka, łuszczyca.


4. Objawy emocjonalne i neurologiczne
O znaczeniu osi jelita-mózg nie trzeba już chyba przekonywać nikogo. 
Coraz częściej mówi się o wpływie prozapalnych cytokin na rozwój depresji. Pojawiają się teorie, że depresja może być wywołana i nasilona przez stany zapalne rozwijające się gdzieś w organizmie. Jelita wpisują się w ten model idealnie, ponieważ nieszczelność i stany zapalne to nierozłączna para o dużej sile przebicia. 
Objawy, które powinny wzbudzić naszą czujność to: wspomniana depresja, chroniczne bóle głowy, tzw. mgła umysłowa (ang. brain fog), niepokoje, lęki lub ADHD.


5. Objawy związane z ogólnym złym samopoczuciem
Tutaj wymieniłabym wszelkie sygnały ostrzegawcze, powiedzmy natury bardziej ogólnej, które mogą mieć związek z nieszczelnym jelitem, choć oczywiście nie muszą. Przykłady: alergie sezonowe, chroniczne zmęczenie, brak energii, trudności w przybieraniu na wadze, trudności z utratą wagi, artretyzm, bóle mięśni i stawów.  



II. METODY I BADANIA DIAGNOSTYCZNE

No dobrze, większość z nas po przeczytaniu takiej listy objawów, jest przekonana, że musi mieć jelito podziurawione, jak stary wąż ogrodowy, wpada w panikę i czuje się jeszcze bardziej chora. Po czym zaczynają się nerwowe pytania: co z badaniami laboratoryjnymi, jak mogę sprawdzić, czy to na pewno mój problem, gdzie zrobić i ile kosztuje test na nieszczelność?  
Wiele osób chce po prostu mieć kawałek papieru z potwierdzeniem - tak, masz nieszczelne jelito. I jest to absolutnie zrozumiałe, zwłaszcza u pacjentów od lat szukających przyczyn swoich dolegliwości. 

Zacznijmy od tego, że nie wynaleziono dotąd żadnego konkretnego testu, który udzieliłby jednoznacznej, 100% odpowiedzi, na pytanie, czy jelito jest szczelne czy nie. Nieszczelność jelitowa jest jedną z tych dolegliwości, które można zdiagnozować  biorąc pod uwagę kilka czynników, w praktyce wykonując nieco więcej niż jedno badanie oraz uwzględniając wszystkie objawy.

Obecnie istnieją dwa rodzaje testów, o których można myśleć w kontekście nieszczelnego jelita:

1. Oznaczanie w moczu stężeń laktulozy i mannitolu (wskaźnik La/Ma). 

Są to dwie rozpuszczalne w wodzie substancje:
- mannitol, który jest łatwo wchłanialnym, niemetabolizowanym w organizmie monosacharydem 
oraz 
- laktuloza, dwucukier złożony z galaktozy i fruktozy, wchłaniający się dość trudno droga przezkomórkową. 


Pacjent pije roztwór tych dwóch substancji, po ok. 6 godzinach oddaje próbkę moczu, w której oznacza się ich poziom. 
Stężenie mannitolu w moczu służy do oceny przezkomórkowej drogi wchłaniania. Poziom laktulozy w moczu ocenia drogę pozakomórkową, tzn. jakość połączeń (drzwi) między komórkami, gdzie mogła powstać nieszczelność. 

Jeśli jelita są zdrowe, w moczu powinno się znaleźć sporo mannitolu i mało laktulozy. Jeśli stężenie zarówno mannitolu jak i laktulozy jest wysokie, mamy prawdopodobnie do czynienia z nieszczelnością jelitową. Jeśli stężenie obu substancji jest niskie, można podejrzewać problem z wchłanianiem. 

Badanie stężenia laktulozy i mannitolu nie jest zbyt popularne, dlatego trzeba poszperać, poszukać, podzwonić. Ja znalazłam na szybko kilka miejsc: 
- Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie,
- Laboratorium Diety w Warszawie,

2. Test laboratorium Cyrex - Arrey 2 (dopiero od niedawna dostępny w Polsce w Centrum Medycznym Gamma w Warszawie). 

To badanie jest znacznie nowocześniejsze od poprzedniego. Naukowcy z laboratorium Cyrex obserwowali test laktulozy/mannitolu i doszli do wniosku, że transport laktulozy przez błonę jelitową wcale nie musi oznaczać, że to samo dzieje się z jeszcze większymi molekułami jedzenia. Ich zdaniem, tym na co powinniśmy zwrócić uwagę badając nieszczelne jelito jest przepuszczalność cząstek większych od laktulozy, takich, które można porównać do wielkości białek wchodzących w skład pożywienia wywołującego niewłaściwe reakcje immunologiczne. 
W przypadku testu Arrey 2 pobierane są próbki śliny. I zamiast obserwować, czy coś się przedostanie przez błonę jelitową czy nie, bada się reakcje organizmu na różne markery. 
Skupia się więc na takich rzeczach, jak podwyższone przeciwciała przeciw lipopolisacharydom, które są naprawdę dużymi toksycznymi molekułami, wywołującymi silną odpowiedź immunologiczną. Wykrycie tych przeciwciał w ślinie potwierdza, że endotoksyny (LPS) musiały się jakoś znaleźć poza jelitami. 


Patrzy się także na okludynę i zonulinę, czyli dwa białka "obsługujące drzwi między komórkami" błony śluzowej jelit. 
Okludyna jest głównym czynnikiem, który "ściąga" sąsiadujące komórki i trzyma drzwi zamknięte. Wykrycie przeciwciał przeciw okludynie oznacza, że ścisłe międzykomórkowe połączenia mogły zacząć pękać. 
Zonulina jest prawdziwym kluczem do przepuszczalności jelit, kluczem, który może otworzyć i zamknąć drzwi. Wykrycie przeciwciał przeciw zonulinie, oznacza, że prawidłowy system zamykania i otwierania drzwi został uszkodzony, a ich skrzydła prawdopodobnie pozostały szeroko otwarte. 
Następnie przygląda się aktomiozynie (nierozpuszczalny w wodzie kompleks dwóch białek: aktyny i miozyny), która reguluje funkcjonowanie bariery jelitowej poprzez utrzymanie plastyczności ścisłych połączeń międzykomórkowych. Jeśli badanie wykryje obecność przeciwciał przeciw aktomiozynie, to mamy kolejny marker rozregulowania systemu połączeń między komórkami błony śluzowej jelit (98,2% chorych z celiakią ma przeciwciała przeciw aktynie). 

Test laboratorium Cyrex jest naprawdę fascynujący, ponieważ przynosi wiele informacji dotyczących różnych czynników, które wpływają na zwiększenie przepuszczalności jelit. 

Przedstawiłam oba testy, z których każdy ma swoje wady i zalety. Badanie moczu używane w wielu badaniach naukowych, od lat opisywane w literaturze medycznej, stało sie jakby "złotym standardem". Test Cyrex, który jest stosunkowo nowy, nie został zweryfikowany przez zbyt wiele badań (wstępne doświadczenia przeprowadzali ludzie, którzy go tworzyli). 
Myślę, że każdy z tych testów niesie pewne ryzyko błędu. Nawet doktor Fasano, który przeprowadza przełomowe badania w zakresie nieszczelności jelitowej i robi nieskończoną ilość testów, twierdzi, że każda z tych metod ma wady.
Ważnym aspektem jest też to, czy mamy lekarza/praktyka, który poradzi sobie z właściwą interpretacją wyników powyższych testów. Jeśli ktoś nigdy wcześniej nie widział wyników Cyrexu to może czuć się bezradny. A ponieważ badania nie są tanie (zwłaszcza Arrey 2), należałoby naprawdę dobrze przemyśleć decyzję o ich wykonaniu. 
Osobiście uważam, że przeprowadzanie takich testów może być stratą pieniędzy. Zdecydowanie prostsze jest przeanalizowanie wszystkich objawów, przemyślenie swojej mapy zdrowia i nawet przy najmniejszych wątpliwościach założenie, że nasze jelita jednak przeciekają:) Przeprowadzenie badania będzie w takiej sytuacji tylko kosztownym potwierdzeniem czegoś, o czym już wiemy i nie zmieni specjalnie kroków, które możemy podjąć nawet bez świstka z laboratorium w dłoni. A pieniądze spożytkujemy lepiej wykonując badania, które mogą wpłynąć na przebieg leczenia i pomogą naprawić stan naszych jelit, np. testy na obecność pasożytów lub badania hormonalne. 


C.D.N.



wtorek, 13 stycznia 2015

Autoimmunologia - słowo, którego nie ma w słowniku


Medycyna konwencjonalna wciąż nie traktuje chorób autoimmunologicznych jako odrębnej grupy, której należałoby się więcej uwagi. Jak wiesz, nie ma specjalizacji lekarskiej o nazwie AUTOIMMUNOLOGIA. I chociaż liczba zdiagnozowanych osób rośnie z roku na rok w zatrważającym tempie, chociaż znanych jest już ponad 90 chorób z autoagresji, takich jak stwardnienie rozsiane, reumatoidalne zapalenie stawów, cukrzyca typu 1, toczeń, łuszczyca czy Hashimoto, nadal są one rozpoznawane i leczone jako schorzenia poszczególnych organów. 


I tak naprawdę, niby jesteś świadomy, że masz chorobę, w której system odpornościowy organizmu atakuje przez pomyłkę własną zdrową tkankę, ale idziesz do specjalisty skupionego na konkretnym, najbardziej poszkodowanym narządzie/systemie - do reumatologa przy reumatoidalnym zapaleniu stawów, do endokrynologa przy Hashimoto, gastroenterologa przy celiakii, wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego, chorobie Crohna czy dermatologa w przypadku łuszczycy.


Aż strach pomyśleć, co przechodzą pechowcy z dwoma lub trzema chorobami autoimmunologicznymi? Ilu różnych specjalistów odwiedzili, zanim w ogóle usłyszeli diagnozę? Jak godzą ich zalecenia?



W medycynie konwencjonalnej wciąż panuje przekonanie, że skoro pacjent już ma chorobę autoimmunologiczną, która jest - póki co - nieuleczalna, nie można zrobić dla niego nic, poza tłumieniem towarzyszących jej objawów. 
To tłumienie objawów polega zazwyczaj na podawaniu silnych i szkodliwych leków hamujących aktywność układu odpornościowego. A ponieważ w przypadku Hashimoto nie ma takiej potrzeby, objawy są najczęściej po prostu ignorowane. 
Cudownego lekarstwa na choroby autoimmunologiczne nie ma. Z tym jestem pogodzona, ale marzę o spotkaniu na swojej drodze praktyka - lekarza, dietetyka, znachora, szamana  - który popatrzy na moje ciało jako całość, który połączy kropki i stworzy z nich jeden obraz, który zamiast tłumić objawy, skupi się na odnalezieniu i likwidowaniu elementów leżących u źródła szaleństwa mojej odporności.

A przecież znane są już bardzo ważne czynniki wspólne dla rozwoju wszystkich chorób autoimmunologicznych:

1. Nietolerancja glutenu.
Badania potwierdziły jego związek z ponad 55 chorobami. Wiadomo, że niszcząc jelita, wywołuje objawy nie zawsze typowo trawienne, a często neurologiczne, takie jak ból (także migreny!), zaburzenia funkcji poznawczych, kłopoty ze snem, zmęczenie, depresja i wiele innych, które wcale nie kojarzą się z układem pokarmowym. 
Szybka rada: usuń z diety gluten (lub idź dalej i wykreśl z jadłospisu wszystkie ziarna i rośliny strączkowe:)). Zmiana diety jest pierwszym krokiem w stronę dobrego samopoczucia!

2. Nieszczelne jelito.
Gluten, infekcje, leki, stres i inne czynniki drażniące mogą uszkadzać błonę śluzową jelit, która staje się przepuszczalna dla toksyn, cząstek jedzenia oraz innych intruzów wywołujących stany zapalne i reakcje autoimmunologiczne.
Zatroszcz się o jelita, w których rodzi się 80% Twojej odporności! 

3. Toksyny.
Trujące pleśnie (mykotoksyny) i metale ciężkie, takie jak rtęć (plomby amalgamatowe, ryby, otoczenie) sieją spustoszenie w układzie odpornościowym i mają bardzo duży wpływ na rozwój schorzeń autoimmunologicznych.

4. Infekcje.
Naukowcy od dawna podejrzewali, że zakażenia wirusowe, bakteryjne i inne, odgrywają ważną rolę w powstawaniu chorób autoimmunologicznych. I choć nie udało się zidentyfikować konkretnego winowajcy, potwierdzono silny związek między infekcjami a autoagresją.

5. Stres.
Stres, zarówno ten emocjonalny jak i fizyczno-chemiczny (nieodpowiednia dieta, brak snu, choroby, toksyny środowiskowe, za dużo lub zbyt intensywne ćwiczenia) wywołuje i nasila choroby autoimmunologiczne. Stres, jako reakcja organizmu na zagrożenie, zaburza funkcjonowanie układu odpornościowego. Chroniczny stres prowadzi do przewlekłych stanów zapalnych, które przyczyniają się do autoagresji. A kiedy autoagresja jest już faktem, dodatkowo nakręca spiralę stresu. Błędne koło...
Ćwicz, medytuj, maluj obrazy, rób cokolwiek, co Cie wyciszy. Jeśli nie masz czasu/nie umiesz - usiądź na 10 min z kubkiem ziołowej herbaty, wyłącz się, zrelaksuj i praktykuj jogę ciepłego picia;)

Dlaczego tak niewielu lekarzy o tym mówi?
Dopóki nie spotkam swojego wymarzonego doktora, mam zamiar drążyć, przekopywać (może w końcu na coś się przyda mój stary dyplom z archeologii;)), testować i głośno trąbić TU i TU o tym, jak możemy sobie pomóc sami. 
Bez łaski!;)

sobota, 10 stycznia 2015

Przeciwciała w Hashimoto

Wiele osób pyta mnie o przeciwciała przeciwtarczycowe
"Czym są? Dlaczego mam ich aż tak dużo? 1300 przy normie do 60 - muszę być bardzo chory?! Czy poczuję się lepiej, gdy ich wartości spadną? Czy to na pewno Hashimoto, skoro u mnie przeciwciała są w normie? Czy są jakieś leki, które je zbiją? Czy to w ogóle można leczyć?!"
Większość chorych jest zagubiona, zamartwia się wielkością liczby na kartce z wynikami i wiąże z jej zmniejszeniem nadzieję na wyzdrowienie.
Dlatego postanowiłam przygotować zestawienie, które - mam nadzieję - wyjaśni chociaż część wątpliwości dotyczących przeciwciał typowych dla zapalenia tarczycy typu Hashimoto.

Uprzedzam - nie będzie lekko, temat jest trudny i nudny, spędziłam nad nim kilkanaście dni i dziś czuję się dużo głupsza niż na początku drogi. Postaram się mówić po ludzku i to drukowanymi literami, ale jeśli samo słowo 'biochemia' przyprawia Was o gęsią skórkę, radzę przeczytać tylko nagłówki i interesujące Was fragmenty - nie obrażę się;)



1. Czym są przeciwciała?

Myślę, że należy zacząć od tego, czym dokładnie są przeciwciała. Kiedy sama wyobrażam sobie system immunologiczny albo chcę komuś wyjaśnić, o co w tym wszystkim chodzi, lubię posługiwać się porównaniami militarnymi. 

Jeśli nasz system odpornościowy jest jak armia czekająca na obcych najeźdźców, to przeciwciała są jej wywiadem. Są tą częścią wojska, która zbiera informacje na temat wszystkich zagrożeń, po czym określa i znakuje wrogów (bakterie, wirusy, grzyby, pasożyty itp.), naklejając na nich etykiety z napisem "nieprzyjaciel".

Każdy taki intruz to tzw. antygen
Antygeny to ciała obce lub mówiąc ogólniej, wszystkie związki chemiczne, które rozpoznane przez układ immunologiczny pobudzają produkcję przeciwciał w organizmie. 
Antygeny mogą być:
pochodzenia zewnętrznego (jak wymienieni wcześniej wrogowie)
lub
- naturalne, wytwarzane przez nasze ciało - tzw. autoantygeny (jak antygeny krwinkowe lub antygeny zgodności tkankowej). 
Antygeny obecne na powierzchni każdej komórki zapewniają jej wyjątkowy, niepowtarzalny wygląd. Te substancje są jak dowód osobisty komórki potwierdzający jej odrębność lub przynależność do danego organizmu. Dzięki temu dobrze funkcjonujący, "zdrowy" system odpornościowy potrafi odróżnić własne antygeny od obcych, wiedząc, które powinien zaakceptować, a które zniszczyć.

Przeciwciała (inaczej immunoglobuliny) to substancje białkowe wytwarzane przez nasz organizm w przebiegu odpowiedzi odpornościowej, które mają zdolność wiązania konkretnych antygenów. Mówiąc prościej, poszczególne przeciwciała łączą się jedynie ze ściśle określonym antygenem, do którego muszą pasować, jak klucz do zamka. Dzięki temu idziemy do laboratorium prosząc o zbadanie poziomu konkretnych przeciwciał przeciwko konkretnej substancji, co jest nieocenioną pomocą diagnostyczną. 

Tak więc, kiedy wrogowie organizmu (antygeny) zostaną rozpoznani i oznakowani przez wywiad (przeciwciała), do akcji wkraczają najczęściej inne rodzaje wojsk (układu immunologicznego), które atakują i w większości przypadków ostatecznie niszczą zagrożenie. W niektórych sytuacjach taka interwencja nie jest konieczna - przeciwciała dają sobie radę same i obezwładniają intruzów. 

Niestety, nieco inaczej jest w przypadku choroby autoimmunologicznej, w której nie wiadomo dokładnie z jakiego powodu, system odpornościowy zostaje  wytrącony z równowagi, zaczyna szaleć i wytwarzać przeciwciała przeciw własnym tkankom/organom. Zanim dojdzie do rozwoju choroby mamy do czynienia z tzw. reakcją autoimmunologiczną. Obecność przeciwciał sugeruje, że nastąpił już atak na własną tkankę lub komponent komórki, ale to nie musi być równoznaczne z wystąpieniem jakichkolwiek objawów chorobowych. Proces się zaczął, ale dopóki uszkodzenia tkanek nie będą na tyle duże, by zmienić pracę danego organu, może być dla chorego nieodczuwalny. Pamiętajmy jednak, że raz aktywowany gen choroby autoimmunologicznej nie daję się już wyłączyć i im wcześniej ją rozpoznamy tym lepiej. Wielu lekarzy ignoruje początki zapalenia typu Hashimoto, mówiąc pobłażliwie "to TYLKO Hashimoto, niedoczynności jeszcze nie ma". A przecież bez wstępnej diagnozy i leczenia, nasz system odpornościowy będzie powoli, ale systematycznie niszczył tarczycę każdego dnia. 

Nie chcę Was straszyć genetyką, ale muszę wspomnieć o tym, że  w komórkach człowieka, w regionie chromosomu szóstego znajduje się układ kilku genów zwany układem zgodności tkankowej (HLA, ang. human leukocyte antigens - ludzkie antygeny leukocytarne). Produktami tych genów są tzw. antygeny zgodności tkankowej, które występują na powierzchni komórek różnych tkanek. Antygeny te (HLA I i II klasy) są odpowiedzialne za zjawiska odpowiedzi immunologicznej (czyli odpowiedzi organizmu na jakiś antygen), zjawiska odrzucania przeszczepów oraz interesującą nas autoagresję
Mutacje i defekty HLA są związane z wieloma chorobami autoimmunologicznymi (badania potwierdziły związek Hashimoto z antygenem HLA II klasy). Wciąż nie wiadomo dokładnie, co się tam tak naprawdę dzieje, istnieje na ten temat wiele teorii, ale efekt tego jest taki, że nasza własna tkanka zostaje zaatakowana i zniszczona przez system immunologiczny.


2. Jakie przeciwciała są związane z chorobą Hashimoto?

Istnieją dwa typy przeciwciał, które są ważne w autoimmunologicznym zapaleniu tarczycy typu Hashimoto:

a. Przeciwciała przeciwko peroksydazie tarczycowej (a-TPO, anty-TPO, TPOAb)
  • Zwiększenie miana tych przeciwciał jest charakterystyczne dla Hashimoto (stwierdzone u ponad 90% chorych).
  • W niektórych przypadkach stężenie przeciwciał a-TPO dochodzi do kilku tysięcy, podczas gdy norma jest zazwyczaj dwucyfrowa. Pamiętajmy jednak, że wielkość miana nie odgrywa specjalnej roli w leczeniu i rokowaniu. 
  • Wielu pacjentów bacznie obserwuje zmieniające się (zmniejszające lub rosnące) miano przeciwciał i bierze to za efekt leczenia, co nie jest prawdą - zazwyczaj zmiana miana przeciwciał jest efektem naturalnego przebiegu choroby.
  • Zdarzają się osoby, u których rozpoznano Hashimoto (na podstawie badania USG i TSH), a mimo to mają one bardzo niskie miano przeciwciał a-TPO. Może to świadczyć o niewielkim nasileniu procesu zapalnego lub jego wygasaniu, gdy tkanka tarczycowa uległa już dużemu zniszczeniu.
  • Niewielkie zwiększenie miana (do kilkuset) odnotowuje się w przypadku niektórych innych chorób tarczycy, ale występuje także u osób zdrowych, np. u starszych ludzi częstość nieprawidłowych wyników oznaczenia przeciwciał a-TPO sięga 10%. Dlatego przy samych nieco podwyższonych przeciwciałach rozpoznanie jest niepewne (stad częste wątpliwości lekarza, gdy widzi wynik a-TPO 150).
b. Przeciwciała przeciwko tyreoglobulinie (a-TG, anty-TG, TgAb)
  • Przeciwciała a-TG nie są w Hashimoto aż tak często podwyższone jak a-TPO (przekraczają normę u około 80% pacjentów). 
  • Zazwyczaj zleca się ich sprawdzenie, gdy wyniki innych badań tarczycy są trudne do zinterpretowania, ponieważ przeciwciała te mogą zakłócać produkcję hormonów tarczycy. 
  • Monitorowanie poziomu a-TG pozwala także obserwować postęp po operacji usunięcia tarczycy w przypadku raka tarczycy.


3. Jakie antygeny wiążą przeciwciała a-TPO i a-TG?

Przeciwciała przeciwko TPO i TG należą do immunoglobulin klasy G (IgG), czyli najistotniejszych przeciwciał biorących udział w odpowiedzi immunologicznej. 

Przeciwciała a-TPO to przeciwciała przeciwko peroksydazie tarczycowej (TPO - ang. thyroid peroxidase), która jest enzymem uwalniającym jod i biorącym udział w produkcji hormonów tarczycowych T4 i T3. 

Przeciwciała a-TG to przeciwciała przeciwko tyreoglobulinie, która jest hormonalnym białkiem produkowanym wyłącznie przez komórki pęcherzykowe tarczycy, także używanym przy produkcji hormonów tarczycowych T4 i T3. 

Kiedy te dwie substancje - peroksydaza tarczycowa i tyreoglobulina - zostają sukcesywnie niszczone przez przeciwciała, po pewnym czasie organizm nie jest w stanie wytwarzać odpowiedniej ilości hormonów tarczycowych, co kończy się niedoczynnością tarczycy i wszystkimi tak dobrze nam znanymi objawami Hashimoto (zmęczenie, zaparcia, depresja, utrata włosów, zimne dłonie i stopy, mgła umysłowa, problemy z pamięcią itd ITD).

Jak widać przeciwciała przeciwtarczycowe są ważne, są bardzo ważne, ale nie ma zbyt wielu dowodów na to, że odgrywają główną rolę w powstawaniu choroby Hashimoto lub w samym niszczeniu komórek tarczycy. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że robią to wezwane na pomoc inne części układu odpornościowego. Wracając do terminologii militarnej, można powiedzieć, że przeciwciała ściągają posiłki w postaci jakichś świetnie wyszkolonych oddziałów specjalnych, które atakują i zabijają komórki tarczycy.


4. Po co robić badanie stężenia przeciwciał?

Mimo tego, co napisałam powyżej, przeciwciała a-TPO i a-TG są nadal uważane za najczulszy parametr w wykrywaniu choroby Hashimoto. Zasadniczo, nawet jeśli jeden typ tych przeciwciał wykracza znacznie poza wartości referencyjne, można zdiagnozować autoimmunologiczne zapalenie tarczycy. I wierzcie mi, że bez względu na normy danego laboratorium (najczęściej <30-60), wyniki a-TPO ponad tysiąc nie są niczym niezwykłym. 


5. Czy przeciwciała atakują tarczycę?

Powtórzę to, co napisałam w odpowiedzi na pytanie 3: w większości przypadków same przeciwciała nie atakują i nie niszczą komórek tarczycy.
Ważne jest to, by zrozumieć, że istnieją różne stadia chorób autoimmunologicznych i w zależności od tego, w jakim stadium chory się znajduje, będzie miał różny stopień zniszczenia tkanki tarczycowej oraz różne związane z tym symptomy. 
Zdaniem dr Datisa Kharraziana można wyróżnić trzy etapy choroby autoimmunologicznej (etapy nierozpoznawane przez konwencjonalnych lekarzy, ale bardzo przydatne w określaniu progresji choroby pacjenta). 
Uważam, że świadomość postępujących stadiów zaawansowania choroby powinna być dla nas motywacją do zrobienia wszystkiego, co możliwe, by progresję powstrzymać. 
Bardzo krótko:
etap I - autoimmunizacja cicha, kiedy nie ma jeszcze żadnych objawów, odpowiedź immunologiczna nie ma jeszcze wpływu na funkcjonowanie organizmu, ale już w badaniach laboratoryjnych są podniesione przeciwciała, ten etap może trwać latami i jest to najlepszy moment, by rozpocząć jakiekolwiek leczenie, ponieważ są największe szanse na uzyskanie dobrych wyników;
- etap II - reaktywność autoimmunologiczna, na tym etapie zniszczenie tkanki tarczycy już się rozpoczęło, są podwyższone przeciwciała i niektóre objawy, jednak zniszczenie gruczołu tarczowego nie jest aż tak duże (zazwyczaj ok. 70-90% jest jeszcze w dobrym stanie), na tym etapie jest najwięcej ze zdiagnozowanych pacjentów, którzy mają już, bądź jeszcze nie, podawane hormony; to bardzo istotny etap w leczeniu dysfunkcji układu odpornościowego, ponieważ wciąż są duże szanse na spowolnienie lub zatrzymanie zniszczenia tarczycy oraz powstrzymanie rozwóju innych chorób autoimmunologicznych;
- etap III - choroba autoimmunologiczna, to etap, w którym chorobę "zauważa" medycyna konwencjonalna, niestety musi dojść do naprawdę dużego uszkodzenia tkanki tarczycy, by potwierdziło to badanie USG lub MR, przeciwciała są podwyższone, objawy liczne i nasilone, wyniki laboratoryjne potwierdzają słabe funkcjonowanie tarczycy - na szczęście większość chorych zaczyna być leczona wcześniej, bo objawy, które im dokuczają często zmuszają lekarzy do podjęcia terapii hormonalnej.
('Why Do I Still Have Thyroid Symptoms? when My Lab Tests Are Normal: a Revolutionary Breakthrough in Understanding Hashimoto's Disease and Hypothyroidism', dr. Datis Kharrazian)

Podsumowując: przeciwciała uruchamiają atak, ale to nie one są niszczycielami tkanki tarczycy. 


6. Czy ilość przeciwciał obrazuje stopień nasilenia choroby?

Miano przeciwciał niekoniecznie przekłada się na poziom zaawansowania choroby, tzn. osoba, która ma wynik a-TPO 1400 wcale nie musi być bardziej chora, od tej która ma 50. 
W tym przypadku więcej nie oznacza gorzej, mniej nie oznacza lepiej, ponieważ wartość nominalna nie określa etapu choroby. Z punktu widzenia pacjenta, najważniejsze jest to, że przeciwciała w ogóle są podwyższone, czyli że proces autoimmunologiczny został uruchomiony.

I znowu użyję analogii wojskowej blondynki;) Przyjęliśmy już, że przeciwciała są czymś w rodzaju wywiadu, który wzywa na pomoc inną część armii. Ustalmy, że  prawdziwymi killerami są oddziały bojowe zebrane na linii frontu. W przypadku, gdy armia jest słaba, przeciwciała mogą sobie wzywać posiłki bez końca, a i tak nieliczni żołnierze nie będą w stanie zniszczyć "wroga" (którym niestety jest tarczyca). Jeśli zaś w szeregach będzie bardzo dużo dobrze wyszkolonych zabójców, zniszczenia będą z całą pewnością większe. 

Czy myślicie, że ilość agentów pracujących dla wywiadu ma jakieś specjalne znaczenie?
Przecież tak naprawdę wystarczy kilku sprawnych strategów, by pokierować dobrze zorganizowanymi, agresywnymi siłami zbrojnymi, które zmasakrują wroga.

Do czego zmierzam? Przez to nieudolne porównanie chciałam pokazać, że wielkość zniszczeń, które tak naprawdę są przyczyną Waszego złego samopoczucia, nie zależy od liczby pracowników wywiadu, a od liczebności i stopnia wyszkolenia oddziałów bojowych. 

To dlatego ilość przeciwciał nie jest dobrym wykładnikiem stopnia zaawansowania choroby, ani tego, jak naprawdę czuje się pacjent.

Nie należy też na podstawie ilości przeciwciał wyciągać wniosków dotyczących skuteczności podjętego leczenia. Wielu pacjentów pilnie śledzi te wielkości i używa ich jako miarki służącej do oceny efektywności terapii, którą stosuje. I wielu z nich przekonuje się, że korelacji tak naprawdę nie ma.

Oczywiście, obniżanie liczby przeciwciał nie jest złe, ale pamiętajmy, że ich spadek nie jest równoznaczny ze spowolnieniem destrukcji tarczycy lub rozwoju choroby.


7. Jak w takim razie ocenić stopień nasilenia choroby?

Konwencjonalne laboratoria diagnostyczne nie mają tak naprawdę w swojej ofercie żadnego badania, które pomogłoby jasno określić stopień zaawansowania autoimmunologicznego zapalenia Hashimoto.

Jedna z teorii mówi, że w przebiegu choroby tak naprawdę ważny jest stosunek ilości agentów wywiadu do żołnierzy atakujących i niszczących tarczycę;)

Nasz system odpornościowy ma dwa ramiona: TH-1 i TH-2. Relacja pomiędzy nimi mówi, jaką mamy tolerancję immunologiczną.

W zdrowym organizmie jest równowaga pomiędzy TH-1 i TH-2. Gdy układ odpornościowy zwalcza antygen najpierw go atakuje (TH-1 = oddziały bojowe, cytokiny, czyli białka odpornościowe wpływające na komórki biorące udział w odpowiedzi immunologicznej związane z ramieniem TH1, limfocyty Tc), potem produkuje więcej przeciwciał (TH-2 = wywiad, cytokiny wpływające na komórki związane z ramieniem TH-2, limfocyty B), żeby skuteczniej wytropić i dobić resztę wrogów. 

W chorobach autoimmunologicznych równowaga między TH-1 i TH-2 zostaje zaburzona i  w zależności od przypadku, pojawia się dominacja jednego z ramion. Żeby określić, które ramię jest silniejsze można zbadać poziomy cytokin TH-1 i TH-2. Ich podwyższony poziom blokuje receptory tarczycy, co nie pozwala hormonom na przedostanie się do komórek i prowadzi do niedoczynności.

Jeśli jest więcej żołnierzy (TH-1) niż agentów wywiadu (TH-2) - rokowania nie są dobre - przebieg choroby jest bardziej dotkliwy. 
Przy Hashimoto, niestety istnieje tendencja do przewagi TH-1, chociaż nie zawsze. Dominacja TH-1 jest charakterystyczna również dla cukrzycy typu 1, oraz stwardnienia rozsianego, a TH-2 dla tocznia, dermatozy czy astmy. 
Nie wszystkie choroby autoimmunologiczne jesteśmy w stanie zidentyfikować w ten sposób i czasem nie udaje się określić jednoznacznej dominacji przy pierwszym teście.

Mamy w tej grze trzeciego ważnego gracza - TH-3. To system regulujący równowagę pomiędzy TH-1 i TH-2, tworzony przez limfocyty T regulacyjne. 
W chorobach autoimmunologicznych powinno się kłaść nacisk na wzmocnienie systemu TH-3 (nazwijmy go Generałem;)), ponieważ kiedy przeciwciał jest więcej, ale system regulujący działa dobrze, prognozy są lepsze - można wyciszyć atak oraz spowolnić lub zatrzymać progresję choroby. 

Oczywiście przedstawiam to wszystko w wielkim, infantylnym uproszczeniu. 
Prawda jest taka, że można zbadać poziom cytokin reprezentujących każde z ramion, TH-1 i TH-2, ale jest wiele innych czynników, które sprawiają, że testy te nie są zbyt wiarygodne i pomocne. Mimo wszystko pozwalają jednak skorzystać z pewnych pomysłów na zbalansowanie TH-1 i TH-2, dowiedzieć się, co trzeba zrobić, aby uspokoić atak, zwolnić postęp choroby i - co najważniejsze - poczuć się lepiej.




8. Co w takim razie można robić?

Gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości to napiszę wielkimi literami: PRZECIWCIAŁ SIĘ NIE LECZY. 
Jeśli jednak w Waszym słowniku brakuje słów 'bierność' i 'bezczynność', podam kilka wskazówek, które możecie wykorzystać lub potraktować, jako inspirację do własnych poszukiwań:)

Główną przyczyną niszczenia tkanki tarczycowej jest coś, co nazywamy apoptozą
Apoptoza (z greckiego, dosłowne tłumaczenie: spadanie liści) to naturalny proces zaprogramowanej śmierci komórki w organizmie wielokomórkowym, dzięki któremu usuwane są komórki zużyte lub uszkodzone. To jakby zaplanowane i kontrolowane samobójstwo komórki mające na celu dobro całego ciała. Apoptoza jest zjawiskiem naturalnym w rozwoju organizmów, ale niektóre patogeny, np. wirusy lub bakterie, mogą je przyspieszać. 
Na poziomie molekularnym dzieje się w nas wiele szalonych rzeczy o dziwnych nazwach, których finałem jest apoptoza, typu kurczenie się komórek, zaburzenia stabilności cytoszkieletów, kondensacja chromatyny, fragmentacja jądra, cięcie DNA oraz wiele innych fantastycznie brzmiących procesów. Chcąc to wszystko uprościć, można powiedzieć, że początkiem apoptozy i źródłem wszelkiego zła są stany zapalne
Dlatego najlepszym sposobem na spowolnienie progresji i zminimalizowanie destrukcji jest powstrzymanie stanów zapalnych i wzmocnienie części regulującej układu odpornościowego (TH-3). 
Jakiekolwiek zaburzenie w TH-3 spowoduje zwolnienie, zatrzymanie lub zwiększenie reakcji odpornościowej. W chorobie autoimmunologicznej brak równowagi zawsze będzie skutkował nieprawidłową akcją, dlatego trzeba dążyć do "wyrównania" systemu. 

Dwoma niezmiernie ważnymi środkami przeciwzapalnymi są: witamina D i glutationTo właśnie te suplementy wspierają regulacyjne limfocyty T "generała" TH-3. Należy zaznaczyć, że niektórzy pacjenci z Hashimoto mają defekt receptorów witaminy D i mogą jej potrzebować więcej niż osoby zdrowe.

Kolejnym aktorem w skomplikowanym dramacie Hashimoto, którego muszę przedstawić, jest system TH-17. Kiedy limfocyty TH-17 są liczne i agresywne, mogą nasilać wszelkie stany zapalne w organizmie, w konsekwencji czego uszkodzenia tkanek będą większe. Naturalnymi substancjami zmniejszającymi TH-17 są np. kurkuma i resweratrol (substancja zawarta m.in. w winogronach, morwie, czarnych porzeczkach - głównie w skórkach). Niektóre chińskie zioła także redukują TH-17, np. ekstrakt z korzenia hortensji Chang Shan (Dichroa febrifuga), Huang Lian, Huang Qin (ekstrakt z tarczycy bajkalskiej) itd.

Równie ważne jest wyeliminowanie z diety chorego wszelkich produktów wywołujących i nasilających stany zapalne. Najbardziej prozapalne są gluten, nabiał i soja. Gluten - bezsprzecznie związany z autoimmunologicznym zapaleniem tarczycy - podrażnia wszystko, co możliwe, o czym pisałam i będę jeszcze pisać wielokrotnie. Produkty mleczne pełne antybiotyków, hormonów, silnych alergenów i nie wiadomo, czego tam jeszcze. Oraz soja, która jest obecnie jednym z najsilniej zmodyfikowanych genetycznie produktów spożywczych, a poza tym podrażniającym strączkiem. Odrzucenie glutenu jest moim zdaniem absolutnym minimum, przynajmniej na próbę. Co do nabiału mogę pertraktować;)

Niektóre badania pokazują, że uzupełnianie hormonów tarczycowych także zmniejsza ilość przeciwciał a-TPO (chociaż równocześnie istnieją pewne wskazania, że hormon naturalny może u niektórych podnieść miano przeciwciał).

Wiele publikacji potwierdza wpływ selenu na zmniejszenie ilości przeciwciał a-TPO, choć i tu są pewne rozbieżności - najlepiej byłoby sprawdzić wcześniej poziom selenu i starać się uzupełniać niedobory dietą, a w przypadku już wprowadzonej suplementacji (100-300mcg), pamiętać o konieczności przerwy po ok. 3 miesiącach przyjmowania.



PODSUMOWANIE:

1. Przeciwciała tarczycowe są ważne dla określenia, czy pacjent ma Hashimoto czy nie, ale nie zawsze są dobrym wskaźnikiem, czy wszystko, co robi, by poprawić swój stan, działa.

2. Nie należy się specjalnie ekscytować skokami miana przeciwciał. To nie przeciwciała są tu głównym problemem, a inne części systemu immunologicznego, które atakują i niszczą tarczycę.

3. Celem leczenia powinny być: równowaga pomiędzy TH-1 i TH-2, podniesienie aktywności TH-3 i zmniejszenie odpowiedzi ze strony TH-17. Należy się więc skupić na redukcji stanów zapalnych. Jest to tak ważne, że powinno się stać naszą obsesją:)

4. Niezmiernie istotne jest przestrzeganie diety bezglutenowej, beznabiałowej i przeciwzapalnej, a także unikanie pokarmów podrażniających, wywołujących alergie i nietolerancje.

5. Zaleca się suplementację niedoborów:
  • witaminy D (celem powinna być górna granica normy),
  • DHA/EPA (omega-3),
  • glutationu,
  • selenu.

6. Bardzo ważna jest dbałość o zdrowie jelit, wspieranie ich pracy i regeneracji probiotykami oraz enzymami trawiennymi. 

7. Dobrze jest poznać i stosować naturalne substancje i preparaty przeciwzapalne, takie jak kurkuma, resweratrol, niektóre chińskie zioła, Boswellia, Colostrum, Pycnogenol, zielona herbata, ekstrakty z nasion winogron, kory sosny lub wierzby itd. itd.

8. Możliwość terapii Naltreksonem w niskiej dawce (LDN).


Dziękuję za uwagę ;)