piątek, 19 grudnia 2014

Biorę lekarstwo na tarczycę, dlaczego wciąż czuję się źle?

Dlaczego tak wiele osób przyjmujących leki na tarczycę, wciąż nie czuje się dobrze? Dlaczego pacjenci nie odczuwają znaczącej poprawy, skoro poziom ich hormonów został "unormowany"? Dlaczego lekarz uspokaja, że choroba jest pod kontrolą, a nas nie opuszcza niepokój?

Powszechnie wiadomo, że lekarstwa zdecydowanie zbyt często leczą objawy choroby, a nie jej przyczyny. Użyłam słów "zbyt często", ponieważ jestem świadoma istnienia i znaczenia leków zwalczających dolegliwości u źródła, ale te, które endokrynolog przepisuje chorym z niedoczynnością tarczycy, z pewnością do takiej grupy nie należą. 


Główną przyczyną utrzymywania się dokuczliwych objawów - MIMO ustabilizowanych hormonów - jest to, że przyjmujemy leki wyrównujące efekty złej pracy tarczycy, bez określenia i próby naprawienia, tego, co tę pracę tak naprawdę zaburza, co sprawia, że nasza tarczyca niedomaga. 


Leczymy się. Często od lat. Każdego ranka połykamy pastylkę lub dwie. Dawka wydaje się być ustawiona dobrze. Wyniki badań laboratoryjnych w normie. Skąd więc ciągłe osłabienie, tycie, kłopoty ze snem, rozdrażnienie, zmęczenie, depresja, spuchnięte nogi, dolegliwości jelitowo-żołądkowe, zaburzenia koncentracji i wiele innych utrudniających codzienne życie objawów? 


Najprawdopodobniej stąd, że leki, które bierzemy:


  1. same w sobie nie powstrzymują procesu autoimmunologicznego niszczącego tarczycę,
  2. nie są skierowane przeciwko chorobie autoimmunologicznej,
  3. często zawodzą, nie przynosząc ulgi i poprawy samopoczucia,
  4. lub mogą być po prostu nieodpowiednie akurat dla nas. 


Ad. 1. Same leki nie powstrzymują procesu autoimmunologicznego, który dalej niszczy tarczycę.

Wiemy już, że to autoagresja (choroba Hashimoto) jest jedną z najczęstszych przyczyn niedoczynności tarczycy. Wiemy też, że procesy autoimmunologiczne niszczą nasz gruczoł tarczowy. Czas przejść do sedna - otóż leki uzupełniające hormony tarczycy nie robią niemal nic, by zatrzymać tę niewłaściwą reakcję układu odpornościowego.

Czy to oznacza, że endokrynolodzy nas zwodzą? Nie, ale powinniśmy rozważyć bardziej kompleksowe podejście do swojej choroby.


Leki są potrzebne. To poza dyskusją. Jeśli czyjaś tarczyca jest poważnie uszkodzona i nie produkuje wystarczającej ilości hormonów, może być nawet konieczne bezterminowe, dożywotnie uzupełnianie braków. Wiadomo bowiem, że utrzymanie poziomu hormonów tarczycowych w granicach normy jest bardzo ważne dla funkcjonowania całego organizmu. 

Jednak wielu pacjentów dalej czuje się słabo, mimo iż wyniki ich badań są dobre. Pojawiają się zagubienie, niepokój, zniechęcenie, bezsilność. Leki dawały im złudne poczucie, że robią w walce z chorobą "wszystko, co mogą". Ale to nieprawda. Trzeba zrobić NAPRAWDĘ wszystko, żeby stłumić przyczyny choroby autoimmunologicznej, w przeciwnym razie, łatamy jedynie dziury w ścianach, zostawiając otwarte drzwi, przez które spokojnie mogą wejść inne, zupełnie nowe schorzenia.

Monoterapia polegająca - tylko i wyłącznie - na przyjmowaniu leków, nie jest dobrym rozwiązaniem także z innego powodu - najczęściej wymaga przyjmowania lekarstw do końca życia. Czyż nie lepiej byłoby potraktować je jako chwilową podporę? Założyć, że uzupełniamy hormony przez pewien czas, dzięki czemu odciążamy tarczycę, by móc się zająć prawdziwymi, ukrytymi przyczynami jej nieprawidłowej pracy? Przecież, wielu pacjentów, którym w odpowiednim momencie, udało się stłumić pierwotne podłoże choroby, nie potrzebuje później żadnych leków.


Dlatego -  leki lekami - ale powinniśmy, przede wszystkim, położyć nacisk na spowolnienie procesu autoimmunologicznego (zmienić dietę, styl życia, włączyć suplementy itd.)

Oto wykres, który pokazuje, w bardzo uproszczony sposób, co dzieje się z gruczołem tarczowym, jeśli nie wyciszamy reakcji autoimmunologicznej organizmu. 



Czas płynie, a zdrowej tkanki tarczycy ubywa. Im mniej zdrowej tkanki tarczycy, tym mniej wytwarzanych przez nią hormonów. Im mniej hormonów, tym większa niedoczynność. A ponieważ gruczoł tarczowy robi się coraz mniejszy, potrzebujemy coraz większych dawek leków, które uzupełnią niedobory hormonalne. Czy widzicie dokąd zmierza krzywa? 


Ad. 2. Leki nie działają na żadną z przyczyn choroby autoimmunologicznej.

Przedstawiam Wam przyjemny schemat, który w baaardzo uproszczony sposób pokazuje, jak powstają hormony tarczycowe w naszym ciele. 

Kiedy tarczyca się rozleniwia, przysadka mózgowa podnosi poziom TSH, dając tym samym sygnał, że tarczyca musi "podkręcić obroty" i wytworzyć więcej T4. T4 nie ma dużego wpływu na metabolizm. To T3, który powstaje z przekształcenia T4, jest hormonem aktywnym. Świeżutkie T4 rozchodzi się więc po organizmie i w tkankach obwodowych (głównie wątrobie, nerkach i jelitach) przemienia się w T3. Jest to tzw. konwersja T4 w T3. Po takim procesie, wolne już T3 może się dostać do wszystkich komórek ciała i działać:)



Takie proste przypomnienie pozwoli nam lepiej zrozumieć trzy główne przyczyny niedoczynności tarczycy, czyli:

1. Niedoczynność przysadki mózgowej, wywołana przez infekcje, uszkodzenia, guzy/tętniaki, toksyny lub stres. Jeśli przysadka mózgowa nie działa poprawnie, nie może wyprodukować odpowiedniej ilości TSH, by pobudzić tarczycę.

2. Słaba praca samej tarczycy - zbyt mała produkcja T4, wywołana przez chorobę autoimmunologiczną (Hashimoto), niedobory składników odżywczych, zbyt niski poziom progesteronu lub problem z receptorami tarczycy.

3. Zaburzenia konwersji T4 w T3, wywołane przez uszkodzenie wątroby, problemy trawienne, zapalenia, stres, wysoki estrogen/niski testosteron.

Przyjmowanie leków uzupełniających niedobory hormonalne nie powstrzyma zapalenia, nie zmniejszy ilości toksyn w organizmie, nie ustabilizuje hormonów stresu, nie zniesie wszystkich kłopotów jelitowo-żołądkowych, nie uzupełni brakujących składników odżywczych, nie podniesie poziomu progesteronu i nie wyrówna męskich oraz damskich hormonów. Jeśli nie poszukamy dodatkowych sposobów na okiełznanie tych wszystkich czynników sprawczych, prawdopodobnie za jakiś czas wywołają one kolejne symptomy i choroby. 


Ad. 3. W przypadku wielu pacjentów, leki nie tylko nie zlikwidują, ale nawet nie złagodzą wielu dokuczliwych objawów.

Dzieje się tak z trzech możliwych powodów:

  • Jeśli ktoś ma słabą konwersję T4 w T3 i dostaje lekarstwo zawierające jedynie T4 (np. Euthyrox), bardzo prawdopodobne, że wciąż będzie miał zbyt niskie T3.
  • Jeśli ktoś wytwarza zbyt dużo rT3, będzie miał cały czas blokowane swoje T3, nawet przy przyjmowaniu leków z T3 (np. Novothyral lub Cytomel). rT3 (odwrotna trójjodotyronina) jest antagonistą T3, czyli działa przeciwstawnie do T3. Dzięki takiej samej strukturze molekularnej wiąże się z receptorem  odpowiednim dla T3, ale sama jest hormonalnie nieczynna (niestety badanie odwrotnej rT3 jest możliwe w Polsce jedynie po zakupieniu testu w sklepie online).
  • Są badacze, którzy uważają, że hormony tarczycowe niektórych pacjentów mogą z czasem utracić zdolność oddziaływania na poziomie komórkowym. Oznacza to, że niezależnie od tego, jakiej dawki leku by nie przyjęli, będą się czuć źle. I chociaż badania na ten temat dopiero raczkują (doświadczenia na zwierzętach, in vitro), ich wyniki mogą ostatecznie potwierdzić jedną z sytuacji, w której podawanie chorym leków jest bezzasadne. 
Dobra wiadomość jest taka, że w każdym z tych trzech powodów, motorem napędzającym są stany zapalne w organizmie. A najczęstszą przyczyną takich stanów są problemy jelitowe, w leczeniu których medycyna funkcjonalna osiąga wspaniałe wyniki. 
Zła wiadomość jest taka, że same lekarstwa na tarczycę nie robią praktycznie nic, co by pomogło złagodzić problemy jelitowe i stłumić zapalenia.

Wniosek? Mamy kolejny powód, by zatroszczyć się o swój układ trawienny:)

Ad. 4. Leki, które przyjmujecie mogą być - AKURAT dla Was - nieodpowiednie.

"Tak naprawdę poczułem się gorzej, gdy zacząłem przyjmować leki na tarczycę." - to podobno bardzo częste słowa pacjentów wchodzących do gabinetu endokrynologicznego. Taka sytuacja może mieć rzeczywiście miejsce. I to bez względu na typ leku, który chory przyjmuje.

Leki stosowane przy niedoczynności tarczycy możemy podzielić na 4 grupy:

a. leki syntetyczne, w których składzie jest tylko T4 (a dokładnie lewotyroksyna - syntetyczny analog tyroksyny), np. Euthyrox, Letrox, Eltroxin itp., czyli najczęściej przepisywane w naszym kraju,

b. leki syntetyczne, w których składzie jest tylko T3, np. Cytomel, Thybon - w Polsce niedostępne, ale jest wielu pacjentów, którzy sprowadzają je z zagranicy,

c. Leki syntetyczne zawierające mieszankę T4/T3, np. Novothyral - wciąż trzeba szukać lekarzy, którzy podejmą się leczenia taką kombinacją,

d. Leki naturalne/bioidentyczne z T4/T3, np. Armour z hormonami ze świńskiej tarczycy, w Polsce niedostępne, część pacjentów zamawia je z zagranicy (USA).

Pacjent przyjmujący leki syntetyczne, jest narażony na szkodliwe działanie różnych dodatkowych substancji wchodzących w skład tabletek, takich jak barwniki, wypełniacze lub konserwanty. Przy pewnej wrażliwości, wpisanej w naturę schorzeń immunologicznych, może się zdarzyć, że któryś z tych czynników nasili dokuczliwe objawy. W takich przypadkach, lepiej się sprawdzą leki naturalne lub bioidentyczne, które zawierają bardzo mało (jeśli w ogóle) tego typu dodatków. 

Jednak i w lekach naturalnych kryje się pewne zagrożenie, bowiem niektórzy pacjenci z autoagresją mogą wytwarzać przeciwciała przeciwko własnym hormonom T3 i T4. Leki oparte na hormonach bioidentycznych, które niemal nie różnią się od ludzkich T3 i T4, mogą wtedy podkręcać ich reakcję autoimmunologiczną. Tacy pacjenci będą się czuć zdecydowanie gorzej po przejściu na np. Armour, dlatego akurat dla nich, najlepszym rozwiązaniem wydaje się być powrót do leków syntetycznych. Syntetyczne T4 i T3 różnią się od tych T4 i T3, które występują w naszym ciele i nie nasilą odpowiedzi immunologicznej. 

Leki powinny być więc dobierane bardzo indywidualnie. W Polsce wybór jest ograniczony, ale jeśli ktoś, mimo ustabilizowanego poziomu hormonów, cały czas czuje się źle, naprawdę warto szukać alternatyw. 

Wniosek:

Przepisanie pacjentowi z niedoczynnością tarczycy o podłożu autoimmunologicznym JEDYNIE leków uzupełniających niedobory hormonalne, jest jak wręczenie wiadra komuś na tonącym statku. Owszem, pomoże mu to przetrwać trochę dłużej, ale dopóki dziura w kadłubie nie zostanie zatkana, taki człowiek jest skazany na przegraną. 



19 komentarzy:

  1. Tak, samo zaadresowanie hormonów tarczycy to nie jest rozwiązanie, bo hormony tarczycy to tylko jeden z czynników wpływających na niedoczynność tarczycy. To pisząc, biorąc coś zawierającego T3 może przerwać błędne koło ataku immunologicznego. Odkąd rozpocząłem suplementację T3, czuję się lepiej i poprawiło się mi trawienie - ważny element zdrowia wpływający na pracę wątroby a więc konwersję T4 do T3.

    Bliskiej mi osobie z Hashimoto po miesiącu brania ekstraktu ze świńskiej tarczycy przeciwciała spadły z ponad 1000 (przy czym utrzymywały się na tym poziomie przez lata) do kilkudziesięciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez wprowadzilam T3 i jestem w fazie obserwacji ;)

      Usuń
    2. przechodzac na naturalne hormony tarczycy trzeba wykluczyć zmęczenie nadnerczy. Tylko u osob ze zmęczonymi nadnerczami naturalne nie służą, i jest ok. 10% osob. Co do wspomnianego przez Ciebie "zagrożenia" to wiele osob sie o tym rozpisuje ale kiedyś już nawet MS wspomniała u siebie, ze dowodów na to trudno znaleźć w literaturze.

      W każdym razie syntetyczne działają zupełnie inaczej niż naturalne, naturalne sa stabilnei nie uszkadzają jelit. Syntetyk uszkadza jelita zwłaszcza jak sie go zażywa codziennie przez wiele lat.

      Być moze przy naturalnych hormonach tarczyca ma szanse sie zregenerować.

      Usuń
    3. Suplementację T3 można samemu rozpocząć? Jakie specyfiki polecacie? Jestem dopiero na początku drogi. Biorę euthyrox jak na razie w dawce 25. Odczułam chwilową poprawę, może na 2tyg? Po czym znów czuję się zmęczona, osłabiona, mam problemy jelitowe, jestem opuchnięta, cały czas czuję się jak przed okresem. Szukam kolejnego endokrynologa. Ostatni przepisał mi euthyrox i tyle. Nic nie wytłumaczył, nawet nie powiedział czy i kiedy powinnam zgłosić się na kontrolę. To mój drugi endokrynolog. Pierwszy stwierdził, że mam wyniki w normie (tylko TS, F3 i F4). Zrobiłam sobie badanie na poziom przeciwciał A-TPO. Wyszło 1200. Drugi endokrynolog stwierdził hashimoto i tyle. Czuję się zagubiona, dużo szuka sama, ale jestem rozczarowana podejściem lekarzy w Polsce. Naprawdę czuję się źle i ogólnie jestem nie do życia. Męczę się szybko, mam problemy z koncentracją, a często muszę 'długo myśleć' zanim pojmę co ktoś ode mnie chce, plącze mi się język, nie potrafię się wysłowić. Do tego mam często czerwoną twarz i ludzie myślą, że to z powodu tego że się zawstydziłam. A ja przy najmniejszym wysiłku jestem cała czerwona:(

      Usuń
    4. Karolka, suplementacja T3 jedynie pod okiem lekarza. W PL nie ma leku z samym T3 - jest Novothyral - mix T3 i T4. E25 to bardzo niska dawka, nie znam Twoich wynikow, ale skoro czujesz sie tak zle, prawdopodobnie trzeba bedzie ja zwiekszyc... PIOmysl o zmianie na Letrox, ktory nie zawiera laktozy. Rozczarowanie lekarzami to standard wsrod pacjentow Hashi - nie jestes sama. Nie wiem, czy jestes na FB, ale zapraszam na moja strone i naszej kobiecej grupy wsparcia, gdzie mozna sie bardzo duzo dowiedziec o diecie, suplementach i leczeniu... Pozdrawiam, S.

      Usuń
    5. Napisz jaka to grupa

      Usuń
  2. Znasz historię dr Belly Dong? Dr. Dong wraz ze swoim zespołem przeprowadziła badania syntetycznego leku na tarczycę, który istniał na rynku od lat 50tych ale nigdy nie przechodził żadnej weryfikacji bo urząd do spraw weryfikacji powstał jak już ten preparat był. Okazał się, że nawet w latach 90tych dawka syntetyku jest różna w różnych partiach leku.
    Ale ona sprawdzała bioidentyczność syntetyku, wyniki tych badań jasno pokazują, że te syntetyczne preparaty raczej nam nie pomogą. Farmacja próbowała zdyskredytować jej badania, ale ona je opublikowała.
    Oczywiście potem wprowadzono zalecenia co do leczenia niedoczynności tarczycy oparte na syntetyku. Syntetyk, żeby zadziałał to musi zajść konwersja T4 w T3 a jej 70% zachodzi w wątrobie a wydajność kobiecej wątroby jest niska, a syntetyki były badane w latach 40stych tylko i wyłącznie na studentach płci męskiej. Nikt tak naprawdę nie wie jakie są parametry FT3, FT4, TSH u zdrowych kobiet bo normy ustalano dla facetów.
    I już tak na samą logikę, tarczyca produkuje wiele różnych elementów w tym: T4, T3, T2, T1 i kalcytoninę. Myślisz, że jeden syntetyk, który wprowadzany jest do naszego organizmu bez enzymu (w naturalnych T3 i T4 są przyczepione do enzymu co gwarantuje im stabilność) może zrównoważyć pracę tarczycy? Nawet jeśli znajdzie się grupa ludzi którym pomoże, to jaki to będzie % chorych: 30-40%? Przecież każdy choruje z innego powodu i inaczej więc dlaczego jesteśmy leczeni w identyczny sposób? Na pytanie "czy endo nas zwodzą?" to tak naprawdę nie wiem jaka jest właściwa odpowiedź. Bo na pewno od nich zależy nasze leczenie, jeśli decydujemy się leczyć w ich systemie.
    Wspominasz o kompleksowym podejściu stąd pozwalam sobie na małe uzupełnienie:-)
    I jeszcze nie udało mi się rozważyć jednej rzeczy. Od endo słyszałam często, że nie wiemy dlaczego chorujemy na hashi. To skąd wiedzą jak mają nas leczyć? Dla mnie to jest nielogiczne postepowanie. Przecież tym leczeniem mogą pogarszać nasze zdrowie. Ale już najtrudniejsze dla mnie jest fakt, że o wyborze leku decyduje lekarz ale konsekwencje tego ponosimy my pacjenci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piszesz do mnie tak, jakbym promowala leki syntetyczne i konwencjonalne podejscie do leczenia... nie wiem, czy chce mi sie z tym dyskutowac. jesli chodzi o strone merytoryczna masz racje:)

      Usuń
    2. Nie odbieram Twojego materiału jak promocja syntetyku. Raczej jak konwencjonalne podejście do chorób tarczycy. I raczej chciałam Cię zachęcić do zgłębienia zagadnienia naturalnych hormonów bo lekarz może je przepisać. Ma na to procedury. Tylko musi chcieć z nich korzystać. Jeśli pacjenci sami tego nie wymuszą dalej będziemy skazani na syntetyczne hormony, które może pomogą 20-30% osób a reszta dalej będzie się źle czuła.

      Usuń
    3. jestes w bledzie, nie promuje konwencjonalnego podejscia. i zeby bylo jasne - sama jestem pacjentka MS:) pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Dorzucę jeszcze materiał MS, który jest kompleksowym podejściem do leków na tarczycę:
    http://www.tlustezycie.pl/2014/01/euthyrox-eltroxin-czego-nie-wiesz-o.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiscie znam ten material i zgadzam sie, ale... no wlasnie, ale:) alternatyw brak, a sa ludzie ktorzy leki musza brac.

      Usuń
    2. "bo lekarz może je przepisać. Ma na to procedury. Tylko musi chcieć z nich korzystać. Jeśli pacjenci sami tego nie wymuszą dalej będziemy skazani na syntetyczne hormony, które może pomogą 20-30% osób a reszta dalej będzie się źle czuła"....możesz rozwinąć????

      Usuń
    3. Sporo osób źle reaguje na lewotyroksynę (syntetyczne T4) - substancję czynną w euthyroxie/letroxie. Zwiększanie stężenia T4 we krwi bez podawania T3 może pogłębiać u niektórych niedoczynność tarczycy mierzoną za pomocą wskaźników fizjologicznych takich jak pogłębienie objawów niedoczynności czy chociażby bardziej nienormalny puls (albo bardzo niski albo bardzo wysoki) czy niższa temperatura ciała (w ciągu dnia poniżej 37*C).

      Usuń
  4. A co jeśli mój umysł reaguje super już na mała dawkę (pamiec rewelacyjna), ale przy już 2 kolejnych lekach - levothyrox i novothyral - przy każdej dawce innej niż 12.5 - mam nawet trudnosc z napisaniem tego postu.. Oczy, mięsnie, serce, wszystko boli.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam mam chorobę Hashimoto od 15 lat biorę Euthyrox 125/138 na zmianę i chcę przejść na T.R. Thyroid (ekstraktu ze świńskiej tarczycy bez laktozy) przyjmuję go przez 3 tygodnie po 1 tabletce, moje wyniki są takie TSH 26,39 (0,270-4,200) FT3 2,60 (2,00-440) FT4 0,70 90,93-1,70) jestem załamana tymi wynikami podwyższyłam dawkę do 4 tabletek i czekam na zrobienie ponowne wyników. Czuję się jak królik doświadczalny i zastanawiam się czy mi się uda przejść przez te kręte i wyboiste ścieżki, jeżeli tak to dam znać. Eksperymentuję na sobie i czy warto, ilu takim chorym się to uda ??????

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Sylwio
    Czy miałabyś moze pomysł jakie badania powinnam zrobić w przypadku : silnego pms i opuchnięcia twarzy z nim związanego ? Cały tydzien wyglądałam fatalnie i tak sie czułam . Od roku nie toleruje i nie jem laktozy a od pewnego czasu odkryłam ze galareta na udach i drętwienie i puchnięcie nóg to reakcja na gluten wiec odstawiłam . Natomiast te trzymanie wody przed okresem i stany depresyjno agresywne mnie po prostu przerastają i nie chce tak funkcjonować . Zanim pójdę do endokrynologa chciałabym mieć juz jakieś wyniki krwi. Tsh moje to 1,7. Potas sód w normie . Nie zlecił lekarz rodzinny ft3 czy ft4. Będę b wdzięczna za komentarz .

    OdpowiedzUsuń
  7. a słyszałaś że tarczyca to choroba autoimmunologiczna, ponoć trzeba naprawić jeslita i wszystko powoli się cofnie. ja miałam podobny kłopot i teraz jem suplementy od nich www.twojcel.eu i pomogło, odbudowałam jelita i troche mi sie to wszystko odnowiło. Polecam Ci własnie psychodietetyka bo ma on inne spojrzenie na zywienie iniaz tradycyjny dietetyk a tym bardziej lekarz. Skoro to nie zaszkodzi to warto sprobowac bo moze akurat pomoze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam do odstąpienia po atrakcyjnej cenie Thiroyd 800 tabletek (mogę sprzedac mniejsza ilość). Nie mogę ich brać. Data ważności 15.08.2017 rok. Mail: anavi @ o2.pl

    OdpowiedzUsuń

Spostrzeżenia, uwagi, sugestie? Zapraszam do rozmowy.